Po dwóch tygodniach naprawdę mocnych wzrostów, przyszedł czas, aby spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do odwrócenia spadkowego trendu, czy też mamy do czynienia li tylko z kolejnym ząbkiem wynikającym z dużego technicznego wyprzedania rynku, na co dodatkowo nałożyła się gwałtowna zwyżka za oceanem na okoliczność niespodziewanej obniżki stóp procentowych przez Fed. O sile rynku dobrze świadczy to, że ostatnie sesje przyniosły stabilizację, a nie nerwową realizację zysków. Z kolei patrząc przez pryzmat naszej gospodarki, nie do końca jest pod co grać. Co prawda, kilka firm technologicznych pokazało bardzo dobre wyniki kwartalne, jednak poza funduszami emerytalnymi nikt na wyniki specjalnie w tym momencie nie patrzy, bo zagranicznych inwestorów wciąż jest mało. Jeśli już, to są oni zaangażowani głównie w akcje banków, ale w tym sektorze z kolei łatwiej chyba będzie o rozczarowania niż pozytywne zaskoczenia. Z kolei większość spółek konsumpcyjnych będących najlepszym barometrem gospodarki wykazuje wręcz nominalny spadek sprzedaży, a RPP nie kwapi się raczej do kolejnych obniżek stóp procentowych. Inna sprawa, że mimo ostatniego wzrostu cen polskie akcje są atrakcyjnie wyceniane, a więc ryzyko inwestowania nie jest zbyt duże. Jak zwykle, dużo będzie zależało od sytuacji na rynkach światowych. Nie będąc tam na miejscu trudno o trafną ocenę psychologii amerykańskich inwestorów, a w krótkim terminie jest to najważniejsza część analizy. Nie można jednak ignorować dwóch niezwykle istotnych elementów fundamentalnych. Po pierwsze, wyniki wielu tamtejszych spółek pobiły pesymistyczne oczekiwania analityków. Po drugie, obniżki stóp procentowych sięgnęły 30% od początku roku, co zdroworozsądkowo nie może pozostać bez wpływu na alokację pieniędzy.