Na rynku polskiej waluty przez cały dzień nie działo się nic ciekawego.Podobna sytuacja panowała na rynku euro. W znacznej mierze było to spowodowane brakiem aktywności banków londyńskich.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 3,944 zł, za euro zaś 3,52 zł i było to 13,6% powyżej starego parytetu. I właściwie do końca dnia nic ciekawego się nie działo. Poniedziałkowy handel był tylko nieznacznie intensywniejszy niż piątkowy. Wprawdzie polski długi weekend zakończył się i krajowi inwestorzy powrócili do pracy, ale za to wolne (w postaci ?London spring bank holiday?) zafundowali sobie dealerzy z Londynu. Tak więc zmian jest niewiele. Kurs złotego wobec dolara przez cały dzień był praktycznie stały, a kurs złotego w stosunku do euro podlegał niewielkim wahaniom (między 3,515 a 3,521) będącym skutkiem zmian na eurodolarze (zresztą także minimalnym). Zawierane transakcje wynikały głównie ze zleceń klientowskich. W ostatnich transakcjach za dolara płacono 3,945 zł, za euro zaś 3,515 zł i było to 13,6%.Również rynek wspólnej waluty nie należał wczoraj do aktywnych. Rano za euro płacono 0,8925 dolara, potem oscylowaliśmy wokół tego poziomu w przedziale miedzy 0,8915 a 0,893. Pod sam koniec dnia doszło do nieznacznego spadku i ostatnich transakcji dokonywano po kursie 0,8907.W poniedziałek opublikowano informacje o zamówieniach przedsiębiorstw w Niemczech. Niestety, znowu dane nie były optymistyczne. Doszło bowiem do spadku o 4,4% m/m (oczekiwano spadku o 0,4%, z taką właśnie zmianą mieliśmy do czynienia miesiąc wcześniej), co spowodowało, że wskaźnik rok/rok osiągnął poziom -1,1% (prognozowano 3,3% wzrostu, miesiąc temu było 3,9%). Reakcja inwestorów na razie nie była jednak silna.Dopiero we wtorek rynek złotego będzie ?normalny? (tzn. wszyscy powinni wreszcie powrócić do pracy). Późnym popołudniem (o 16.00) poznamy informacje o cenach żywności w II połowie kwietnia. Tym samym łatwiej będzie szacować kwietniową inflację i ewentualnie potwierdzić możliwość jej wzrostu. To może wpłynąć na złotego, choć dużych zmian nie należy oczekiwać.W tym tygodniu możemy także dowiedzieć się czegoś bliższego o wykonaniu planu deficytu budżetowego. Wprawdzie oficjalne dane zostaną opublikowane później, ale ministerstwo finansów (lub sam minister finansów) może podać jakieś przybliżenia, tak działo się bowiem w poprzednich miesiącach. Ale tylko bardzo złe informacje (np. wykonanie powyżej 90% planu) mogłyby doprowadzić do jakiejś (niewielkiej zresztą) korekty.Najbliższe dni przyniosą również wiele danych, które mogą istotnie wpłynąć na rynek wspólnej waluty. Zmiany cen produkcji i wskaźnik optymizmu uniwersytetu w Michigan dotyczące USA oraz bezrobocie, produkcja przemysłowa, stan rachunku obrotów bieżących, inflacja i sprzedaż detaliczna w Niemczech mogą wyraźnie wpłynąć na inwestorów. Poza tym 10 maja (w czwartek) odbędzie się kolejne posiedzenie EBC. Analitycy wciąż nie spodziewają się jednak zmian w polityce monetarnej w strefie euro. N