Inwestorzy po powrocie z tygodniowego wypoczynku zastali rodzimy rynek giełdowy w niezbyt dobrym stanie. Wyraźna zniżka podstawowych indeksów GPW podczas trzech ?weekendowych? sesji znacznie pogorszyła ich sytuację techniczną. Wymowę tych spadków pogłębia to, że przebiegały one przy rosnącej wartości złotego i zupełnie poprawnej koniunkturze na głównych rynkach świata, osłabia jednak ograniczona aktywność inwestycyjna. Tylko częściowym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy były bardzo niepokojące sygnały dotyczące trójki ?filarów? warszawskiego parkietu ? TP SA, PKN oraz Elektrimu. Równie, a może bardziej istotne wydaje się potwierdzenie ważności spadkowych linii trendu przez spółki ?robiące? atmosferę na rynku SITech, czyli głównie przez Prokom i Softbank.W tej sytuacji kluczowe znaczenie sesji poniedziałkowej miało polegać na weryfikacji zachowania giełdy w okresie świątecznym. Nie wypadła ona, niestety, do końca po myśli żadnej ze stron rynku. Anemiczny popyt przy braku aktywnej podaży potwierdza panujący marazm oraz stan oczekiwania na bardziej znaczące impulsy. Tych jednak można oczekiwać dopiero w przyszłym tygodniu. Wcześniej powinno zapaść rozstrzygnięcie kwestii kontynuacji tendencji wzrostowej DIJA ponad poziomem 11 tys. pkt., co wydaje się tym razem zupełnie niemożliwe. Jednak nawet pozytywny test tego oporu przez średnią przemysłową może mieć ograniczony wpływ na indeksy GPW, a to za sprawą dość silnego oddziaływania negatywnych czynników lokalnych. Natomiast w przeciwnym wypadku trudno mieć wątpliwości co do reakcji bardzo słabej w obecnym czasie warszawskiej giełdy.