Wczorajsza sesja rozpoczęła się źle, to znaczy od naruszenia wsparcia na poziomie 1413 pkt. Potem było już coraz gorzej: najpierw padło 1410, potem 1404 i wreszcie 1400 pkt. Mimo przełamania tego ostatniego wsparcia rynek zdawał się nie być pewnym co do jego słuszności i po okresie wahań w okolicach 1390 pkt. wrócił do 1400 pkt. Oczywiście, można było to interpretować dwojako. Po pierwsze, patrząc na wykres intraday ? jako ruch powrotny. Po drugie, przewidując wygląd dziennego wykresu świeczkowego ? jako udaną próbę obrony tego poziomu. Która interpretacja mogła być poprawna, trudno było wówczas przewidzieć. Jedno było widać wczoraj gołym okiem ? wyraźną słabość rynku. Potwierdzeniem tego był silny spadek w ostatnich minutach handlu, który ostatecznie dał sygnał, jak interpretować zamknięcie poniżej 1400 pkt. Niestety, na notowania w kraju nie wpływają indeksy zachodnie, nie mówiąc już o dobrym zachowaniu Dow Jonesa i Nasdaqa w USA. W sumie, aż strach pomyśleć, co może stać się z WIG20, gdyby na parkiet w Nowym Jorku przyszła oczekiwana korekta. Nie zmienia to faktu, że od technicznej strony wygląd indeksu jest fatalny. Przełamanie linii sygnalnej formacji podwójnego dna (nie tylko na WIG20, ale i na innych indeksach oraz kontraktach) sprawia, że realny staje się spadek do poziomu podstawy tejże formacji.