Złoty nie zareagował dużymi zmianami na informacje o prawie 90-proc. wykonaniu planu deficytu budżetowego. Mało tego, dzięki kilku korzystnym czynnikom udało mu się wzmocnić. Wspólna waluta rano w ciągu kilkudziesięciu minut zwiększyła swą wartość prawie o centa. Do końca dnia pozostaliśmy wyraźnie powyżej 0,88.

Rano za dolara trzeba było zapłacić 3,995 zł, za euro zaś 3,507 zł, było to 13,2% powyżej starego parytetu. Prawie od razu przeważyła podaż (po opublikowaniu informacji o wykonaniu planu deficytu budżetowego) i około 10.00 dotarliśmy do 12,9%. Kursy wynosiły wtedy 3,997 i 3,535. Szybko jednak powrócił optymizm i polska waluta zaczęła powoli, ale systematycznie odrabiać straty. Około południa osiągnęliśmy 13,5%. Dolar potaniał o 2,5 grosza, euro o 3,2 grosza. Potem znowu lekko w dół i około 14.00 było 13,25% przy poziomach 3,98 i 3,52. Tak też zakończyliśmy środowe notowania.Poranna informacja o wykonaniu 89,7% planu deficytu budżetowego (w okresie styczeń?kwiecień) doprowadziła jedynie do nieznacznej korekty. Trudno się zresztą dziwić, od dawna znaczna część analityków liczyła się z takim poziomem. To, że w ogóle zauważyliśmy reakcje wynika przede wszystkim z wcześniejszych zapowiedzi ministra finansów, z których wynikało, że tylko nieznacznie przekroczymy 80% (okazało się jednak, że trzeba było wypłacić subwencje dla samorządów, czego wcześniej nie brano pod uwagę). Jarosław Bauc wypowiadał się w sprawie budżetu również wczoraj. Powiedział, że od czerwca powinniśmy zobaczyć poprawę (głównie ze względu na zasilenie zyskiem NBP i kolejną częścią płatności UMTS) i to wprowadziło nieco optymizmu, złoty więc zyskał. W dodatku część inwestorów przygotowywała się do aukcji obligacji dziesięcioletnich. Swoje zrobiła też zapewne obniżka stóp w USA. Mimo wzrostu inflacji w Polsce, różnica między realnymi stopami a kosztami finansowania w USD jest wciąż bardzo duża.Na czwartkowe notowania pewien wpływ może mieć odwołanie prezesa ZUS Lesława Gajka oraz komentarze związane z tym faktem. Jeśli okazałoby się, że problemy ZUS mogłyby się pogłębić, na pewno nie będzie to dobrze odebrane.Rano na rynku wspólnej waluty było bardzo ciekawie. Zaczęliśmy z poziomu 0,8782, ale już po godzinie dotarliśmy do 0,8865. Silny popyt wywołany był przede wszystkim pogłoskami o działalności jednego z banków centralnych, który miał skupować euro (z powodów czysto komercyjnych). Poza tym poinformowano o możliwości sprzedaży przez Deutsche Telekom i France Telecom udziałów w amerykańskiej firmie telekomunikacyjnej Sprint. W grę wchodziłoby ponad 3,5 mld USD. Szybko doszło jednak do korekty i wylądowaliśmy w okolicach 0,8820. Przed publikacją informacji o gospodarce USA byliśmy na 0,884. Po publikacji (14.30) znowu osiągnęliśmy 0,8865. Kończyliśmy na 0,8840. N