Przebieg czwartkowej sesji nie poddaje się jednoznacznej ocenie, choć wydaje się, że można z niej wysnuć więcej wniosków przemawiających za dalszymi wzrostami. Są one oparte głównie na bardzo wyraźnym wzroście obrotów i usytuowaniu świecy, choć sam jej kształt pozostawia wiele wątpliwości. Powstała ona prawie w całości powyżej poprzedniego otwarcia, co jest świadectwem przewagi byków, które jednak nie potrafiły uformować korpusu zamykającego ostatnią lukę cenową, co nieco osłabia jej pozytywny wydźwięk.Z tych powodów po wczorajszych notowaniach można mówić raczej o ich wymowie na przyszłość niż o rzeczywistym przełomie w technicznym obrazie indeksu. W dalszym ciągu pozostaje on pomiędzy dwoma zbiegającymi się liniami: z jednej strony prowadzoną po dołkach z 4 kwietnia i 9 maja, a z drugiej po szczytach z 20 i 26 kwietnia oraz 14 maja. Z dużą dozą pewności można założyć, iż przekroczenie którejś z nich przyniesie bardziej zdecydowane reakcje inwestorów i przyspieszenie biegu zdarzeń. Wybicie w górę będzie równoznaczne z ponownym testowaniem poziomu 1500 pkt., które tym razem ma szansę zakończyć się sukcesem. Wcześniej byki napotkają opór na wysokości 1458 pkt., gdzie znajduje się połowa świecy z 30.04. W przypadku ruchu w dół można spodziewać się spadków przynajmniej do poziomu kwietniowego minimum.