Polska waluta odreagowała z nawiązką poniedziałkowy spadek i zbliżyła się do poziomu 14% powyżej starego parytetu. Euro znowu straciło i znowu przyczyniły się do tego informacje z Niemiec.
Zaczynaliśmy z poziomu 13,7% powyżej starego parytetu. Dolar kosztował 3,978 zł, euro 3,485 zł. Około 10.00 USD zaczął drożeć, euro tracić, przy czym jednocześnie realna wartość polskiej waluty zaczęła rosnąć. W efekcie około 14.00 kursy wynosiły odpowiednio 3,992 i 3,463 i odpowiadało to 13,85% powyżej parytetu. Pół godziny później osiągnęliśmy 13,9%. Dolar potaniał o 0,2 grosza, waluta o 0,1 grosza. Pod koniec dnia znowu przeważył popyt. Kursy zamknięcia to 3,99 i 3,46, odpowiadało to 13,9%.Poniedziałkowe osłabienie było chwilowe i miało bardziej charakter psychologiczny (kwestia wstąpienia Polski do Unii Europejskiej). Zresztą tak naprawdę nie wiadomo, czy rząd oficjalnie pogodził się z opóźnieniem przyjęcia nowych członków do UE, we wtorek w Brukseli premier Buzek bowiem podtrzymał poprzedni termin. We wtorek nie miało to już dużego wpływu na rynek i polska waluta odreagowała straty. Do osiągnięcia 14% zabrakło naprawdę niewiele i wydaje się, że przekroczenie tego poziomu jest zupełnie realne i to jeszcze przed posiedzeniem RPP.Najwięcej zmian na wtorkowym rynku związanych było z zachowaniem wspólnej waluty. To właśnie tracące do dolara euro doprowadziło do osiągnięcia rekordowego poziomu na rynku euro/zł. Od wtorku nowe minimum wynosi 3,4590. To kolejna zła informacja dla większości eksporterów. Najgorsze jest to, że wcale nie jest pewne, czy to koniec trendu spadkowego. Wręcz przeciwnie: jeśli wspólna waluta dalej będzie tracić (co w najbliższym czasie jest bardzo prawdopodobne), a złoty realnie się wzmocni (co też jest bardzo prawdopodobne), będziemy jeszcze niżej.Rano za euro płacono 0,8758 USD. Po godzinie dotarliśmy do 0,8768. Było to jednak wszystko, na co było stać we wtorek wspólną walutę. O 10.00 (godzina publikacji wskaźnika Ifo) zaczął się spadek, który zakończył się dopiero wczesnym popołudniem na poziomie 0,8666. Potem niewiele się już działo. Kończyliśmy na 0,8673.Wtorkowe straty waluty europejskiej są znowu związane z informacjami o gospodarce niemieckiej. Tym razem głównym sprawcą pogorszenia klimatu jest wskaźnik optymizmu kadry menedżerskiej Ifo. Spadł on z poziomu 93,9 w marcu do 92,5 w kwietniu. Na domiar złego wczesnym popołudniem dowiedzieliśmy się o wzroście inflacji w Brandenburgii. Po raz pierwszy od 1991 roku CPI przekroczył poziom 4% rok do roku. Brandenburgia to wprawdzie nie całe Niemcy, ale daje to pewien ?przedsmak? tego, co nas może czekać (dane o inflacji w całym kraju opublikowane między 23 a 25 maja) zostaną. To kolejna informacja o tym, że w gospodarce naszych zachodnich sąsiadów źle się dzieje. N