Złoty osłabił się wczoraj nieznacznie, ale utrzymał się na poziomie powyżej 14% w stosunku do starego parytetu. Waluta europejska odrobiła trochę strat, ale i tak pod koniec dnia kosztowała mniej niż 0,86 USD.

W pierwszych notowaniach za USD płacono 4,004 zł, za euro 3,42 zł (kolejne maksimum), było to 14,3% powyżej starego parytetu. Szybko dolar zaczął tracić, waluta europejska zwiększać swą wartość i o 10.30 kursy wynosiły 3,992 i 3,434, odpowiadało to 14,2%. Potem zyskiwały już obydwie waluty i o 14.00 byliśmy na 14%. Za USD płacono 3,994 zł, za euro 3,441 zł. Wtedy wystąpił popyt na złotego i po półtorej godzinie dotarliśmy do 14,25%, przy poziomach 3,994 i 3,432. Kończyliśmy na 14,1%. Dolar kosztował 4,004 zł, za euro trzeba było zapłacić 3,4345 zł.Dlaczego doszło do korekty? Przyczyniły się do tego pojawiające się informacje dotyczące sytuacji gospodarki i finansów państwa. Po pierwsze MF obniżyło prognozy wzrostu PKB do 3,8% (co zresztą wciąż wydaje się wersją dość optymistyczną), co oznacza, że dochody państwa będą mniejsze. Po drugie przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego ogłosili, że ich zdaniem wydatki budżetowe w 2001 roku trzeba będzie obciąć o 6-7 mld zł. Wprawdzie minister finansów powiedział, że ta kwota jest raczej zawyżona, ale i tak klimat się pogorszył (w roku wyborczym trudno będzie dokonać takich cięć, pamiętajmy, ile było kłopotów z konstrukcja budżetu; warto w tym miejscu zaznaczyć, że jeśli jeszcze do tego dodamy trudności z uzyskaniem planowanych wpływów z prywatyzacji, możemy się spodziewać dużych emisji papierów w drugiej połowie roku). Co prawda, kłopoty budżetu oznaczają w naszej sytuacji mniejsze szanse na obniżkę stóp, a więc powinny złotemu pomóc, ale jednocześnie problemy z finansami państwa to wzrost ryzyka inwestycyjnego i ten aspekt w tym momencie przeważył. Po trzecie minister finansów powtórzył, że złoty do końca roku powinien stracić (i to nawet 10% wartości). Przyczyni się do tego (zdaniem Jarosława Bauca) pogorszenie sytuacji na rachunku obrotów bieżących, niewielki spadek inflacji do końca roku oraz zmniejszająca się różnica w poziomie stóp.NBP opublikował dane o inflacji bazowej w kwietniu. Bank centralny liczy pięć rodzajów tej inflacji, cztery w zeszłym miesiącu wzrosły. Co to oznacza? Że coraz bardziej spadają szanse na szybką redukcję stóp procentowych. Wzrosła inflacja, inflacja bazowa, rosną ceny żywności, paliw na rynkach światowych i w dodatku coraz więcej mówi się o trudnościach z budżetem (i poluzowaniu polityki fiskalnej) ? czy w takiej sytuacji RPP zdecyduje się na zmniejszenie stopnia restrykcyjności polityki monetarnej?Wczoraj na rynku wspólnej waluty było trochę spokojniej. Przez większą część dnia przeważał trend wzrostowy, ale był on bardzo słaby i udało się odrobić tylko niewielką część strat. N