Rynek złotego był w piątek dość spokojny, zamykanie pozycji spekulacyjnych zaprowadziło nas pod koniec dnia na poziom 14% powyżej starego parytetu. Wspólną walutę tylko rano ceniono na więcej niż 0,86 USD.

Rano za dolara trzeba było zapłacić 3,996 zł, za euro 3,445 zł, co odpowiadało 14,05% powyżej starego parytetu. Po pół godzinie byliśmy już jednak na 14,25%, USD potaniał o 0,6 grosza, waluta europejska o grosz. Potem kurs dolara zaczął rosnąć, euro natomiast ? spadać. Jednocześnie dało się zauważyć nieznaczną przewagę popytu na złotego. O 11.30 byliśmy więc na 14,3%, przy poziomach 4,001 i 3,42. Wtedy sytuacja się odwróciła: zaczęła zyskiwać waluta europejska, tracić amerykańska i przeważyły oferty sprzedaży złotego. O 14.00 osiągnęliśmy 13,2%. Za dolara płacono 3,996 zł, za euro 3,432 zł. Późne popołudnie przyniosło niewielką korektę. Pod koniec dnia kursy wynosiły 4,015 i 3,435, odpowiadało to 14,00% powyżej starego parytetu.Piątek był dość spokojnym dniem. Poranne lekkie osłabienie wynikało z niewielkich zleceń klientowskich, spadek został jednak szybko odrobiony. Później przez kilka godzin zmiany były nieznaczne, aktywność inwestorów niewielka. Nie pojawiły się żadne nowe informacje, które mogłyby wprowadzić niepokój lub poprawić klimat. Wprawdzie Rządowe Centrum Studiów Strategicznych przedstawiło swoje przewidywania dotyczące kształtowania się ważniejszych wskaźników makroekonomicznych, ale nie odbiegały one znacząco w większości przypadków od wcześniejszych prognoz Ministerstwa Finansów (RCSS z optymizmem patrzy na inflację i deficyt na rachunku obrotów bieżących, które powinny spaść w br. w stosunku do 2000 r., z drugiej jednak strony, prognozuje się spadek tempa wzrostu PKB). Pod sam koniec dnia znowu doszło do osłabienia i wróciliśmy mniej więcej na poziom otwarcia. To efekt zmykania pozycji spekulacyjnych przed weekendem.Tylko w piątek rano wspólna waluta była na poziomie powyżej 0,86 USD, dokładnie na 0,8616. Stało się tak w związku z pogłoskami o możliwej interwencji któregoś z banków centralnych. Strach szybko jednak minął i powróciliśmy poniżej tej granicy. O 11.20 było nawet na 0,854. Potem odreagowanie i wczesnym popołudniem dotarliśmy w okolice 0,859. Opublikowane o 14.30 informacje o gospodarce amerykańskiej nie zmieniły zbyt dużo. Skorygowane dane o PKB niewiele bowiem odbiegały od wcześniej opublikowanych szacunków. Kolejne informacje, które dotarły na rynek półtorej godziny później, były niejednoznaczne. Z jednej strony, poprawiły się nastroje (wskaźnik optymizmu Univeristy of Michigan Confidence wzrósł do 92 z 88,4 w kwietniu), z drugiej, spadły zamówienia na dobra trwałego użytku. W efekcie zmiany na rynku walutowym były niewielkie, chociaż dało się zauważyć przewagę popytu na dolara. Kończyliśmy dzień na poziomie 0,8566. N