Fed po raz kolejny potwierdził swoją determinację w przywróceniu wysokiego wzrostu gospodarczego za oceanem, decydując się na obniżkę stóp procentowych. Rynki akcji przyjęły tę decyzję pozytywnie i rosły (z wyjątkiem Japonii, która zignorowała redukcję za oceanem). Najwięcej zysków przysporzyłainwestorom giełda technologiczna, gdyż Nasdaq Composite zwyżkował o przeszło 7%.

Stany Zjednoczone15 maja na regularnym posiedzeniu FOMC doszło do redukcji oprocentowania funduszy federalnych o 50 pkt. bazowych (po raz piąty od początku roku, kiedy Fed zapoczątkował akcję łagodzenia polityki monetarnej). Tym samym ta podstawowa stopa procentowa wynosi obecnie 4%. Ostatnio ten poziom występował w Stanach Zjednoczonych w 1994 roku. Mimo to nie słabną oczekiwania dotyczące dalszych obniżek. Najbliższe posiedzenie FOMC odbędzie się za ponad dwa miesiące (27 lipca) i do tego czasu oczekiwania te w miarę napływu informacji makro mogą ulec zasadniczej zmianie, tym bardziej że w lipcu mogą zacząć być znane pierwsze efekty styczniowej redukcji. Obecnie większość uważa, że amerykańskie władze monetarne podejmą na lipcowym spotkaniu szóstą decyzję, zmniejszającą stopy w tym roku. Po raz pierwszy obniżka ta prawdopodobnie wyniesie 25 pkt. bazowych, co da pole do następnej na posiedzeniu 21 sierpnia 2001 roku.Zmieniła się również anatomia zachowania rynku po decyzji Fed. Do tej pory zdecydowane wzrosty następowały jedynie w przypadku podjęcia decyzji między regularnymi posiedzeniami FOMC. Sesja z 16 maja dowodzi, że spodziewana przez większość redukcja na regularnym posiedzeniu może stanowić impuls do wzrostów w Stanach Zjednoczonych.Fed ma jeszcze pewien margines do dalszych obniżek, tym bardziej że dane o inflacji temu sprzyjają. Kwietniowy wzrost czystego CPI (core CPI) o 0,2 pkt. proc. nie stanowi w tym kontekście powodów do zmartwień. Głównym czynnikiem powodującym ten wzrost była podwyżka cen wyrobów tytoniowych, ale także, uwaga, cen biletów na mecze baseballowe. Presja producentów na ceny konsumpcyjne jest również silnie ograniczona. Systematycznie maleje wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych (77,1%), produkcja przemysłowa spadła w kwietniu o 0,3% (zresztą po raz siódmy z rzędu) a zamówienia na wyroby technologiczne spadły o 12% w skali ostatnich dwunastu miesięcy (najbardziej dynamiczny spadek od 26 lat). Dane te jednoznacznie wskazują, że pokusy korporacji amerykańskich do podwyżki cen swoich wyrobów są mocno ograniczone.Prawdziwe zagrożenie stanowi co innego ? ropa naftowa. Wielokrotnie wywoływała zamieszanie w gospodarce światowej. Nie przypadkiem Alan Greenspan podczas przemówienia 24 maja w Klubie Ekonomicznym w Nowym Jorku, wskazując czynniki zagrożenia wzrostu gospodarczego, stwierdził: ?wzrost cen ropy latem tego roku, którego wielu się spodziewa, zadziałałby jak zawsze jak podatek nałożony na dochody gospodarstw domowych i ich inwestycje?.Wieści z rynków surowcowych nie są zachęcające. Ceny spot ropy naftowej (oleju opałowego podobnie) utrzymują się na poziomie nieznacznie poniżej 30 USD za baryłkę, czyli około 1/5 poniżej ubiegłorocznego szczytu z jesieni. W poniedziałek 21 maja kurs ropy przekroczył nawet 30 USD (West Texas Intermediate). Jeżeli kurs ropy będzie się utrzymywał powyżej 28 USD przez kolejne 20 dni, to powinien zostać uruchomiony mechanizm zwiększenia wydobycia tego surowca przez państwa OPEC o 500 tys. baryłek dziennie (20% średniego wydobycia w tym roku). Najbliższe spotkanie szefów OPEC w Wiedniu w dniach 5?6 czerwca br. będzie okazją do poznania ich planów w zakresie polityki w najbliższym czasie.Czynnikiem ryzyka, o którym nie zapomina wielu inwestorów od czasów konfliktu w Kuwejcie, jest utrzymujące się od kilku tygodni napięcie na Bliskim Wschodzie. Obawy inwestorów z tego powodu nie materializują się na razie w transakcjach futures, ponieważ są one zawierane w pobliżu bazy. O możliwym wzroście cen ropy naftowej i jej pochodnych przekonuje jednak zachowanie cen na paliwo bezołowiowe. CRB Futures na paliwo bezołowiowe ustanowiło niedawno piętnastoletni rekord (1,1 USD za galon). Z punktu widzenia analizy technicznej przełamanie szczytu z 2000 roku jest czynnikiem przemawiającym za kontynuacją trendu wzrostowego.Przy okazji analizy rynku surowcowego wspomniałem o napięciu w regionie bliskowschodnim. Wydarzenia z ostatnich dni dowiodły, że istnieje jeszcze jeden czynnik polityczny, który muszą uwzględniać w swoich decyzjach inwestorzy. 24 maja doszło do niespodziewanej zmiany układu we władzach ustawodawczych za oceanem. W tym dniu senator James M. Jeffords z Vermontu wystąpił z Partii Republikańskiej. Spowodowało to zmianę układu sił w Senacie, w wyniku którego republikanie stracili przewagę. Jeffords oświadczył wprawdzie, że odtąd będzie prowadził działalność publiczną jako senator niezależny, jednak powszechnie wiadomo, że demokraci mogą liczyć na jego poparcie. Taka wolta to rewolta. Rewolta, ponieważ będący dotychczas w przewadze Republikanie będą musieli liczyć się ze zdaniem partii opozycyjnej. Ma to fundamentalne znaczenie w wielu kwestiach gospodarczych, w tym powodzeniu prezydenckiej inicjatywy obniżki podatków dla osób fizycznych.Z punktu widzenia analizy technicznej, na wykresach indeksów amerykańskich warto odnotować wyraźną poprawę sytuacji. Udana dla posiadaczy akcji sesja z 16 maja doprowadziła do przełamania psychologicznego poziomu 11 000 pkt. na DJIA. Na tej wysokości znajdowała się pozioma linia oporu, nie pokonana od października ubiegłego roku, jak też o wiele bardziej znacząca opadająca długoterminowa linia trendu spadkowego, zapoczątkowanego w styczniu 2000 roku. Takie zachowanie się indeksu umożliwia zwyżkę do historycznego maksimum Średniej Przemysłowej (około 11 700 pkt.), a ponadto ostatecznie oznacza, że kreślona przez niektórych analityków formacja diamentu odchodzi w zapomnienie. Równie optymistycznych dla byków spostrzeżeń dostarcza analiza indeksu giełdy technologicznej. Nasdaq Composite pokonał opadającą linię trendu spadkowego, kształtowanego od października 2000 roku, znajdującą się na wysokości 2170 pkt. Należy to odczytać jako sygnał wzrostu aktywności strony popytowej, tym bardziej że w poniedziałek doszło do pokonania kolejnego oporu na wysokości 2 250 pkt.Dane makro nie przekonują, aby fundamenty spółek technologicznych miały ulec w perspektywie kilku miesięcy znaczącej poprawie. Spowolnienie wzrostu gospodarczego na świecie (według ankiety przeprowadzonej przez CBS.Market Watch światowy wzrost gospodarczy w I kwartale tego roku wyniósł symboliczne 1,3%) przekłada się na spadek zamówień na nowoczesne technologie. W konsekwencji firmy high-tech przedstawiają (poza drobnymi wyjątkami, jak np. Ciena) zdecydowanie słabe wyniki finansowe. Najlepszym przykładem takich rozczarowujących wyników były dane Palma. Znany producent palmtopów w tym kwartale ma uzyskać sprzedaż o połowę niższą, niż zakładano. Jakby tego było mało, podwojeniu ma ulec strata operacyjna. Ma ona być na tyle wysoka, że przewyższy szacowane przychody ze sprzedaży. Mimo to Carl Yankowski, jeden z dyrektorów zarządzających koncernu, ogłosił, że firma musi ponieść znaczne nakłady na nowe modele palmtopów w tym roku, aby sprostać konkurencji. Rynek odpowiednio docenił te informacje, gdyż w piątek 18 maja akcje Palma zniżkowały o 28%.Apogeum osiągnęła liczba rewizji prognoz w dół w stosunku do liczby rewizji prognoz w górę. I/B/E/S Earnings Revision Index osiągnął kilkuletnie dno (najniżej od IV kwartału 1998 roku). Na 3 prognozy weryfikowane w górę przypadało 10 rewidowanych w dół (głównie za sprawą spółek technologicznych). Dotychczasowi optymiści z banku inwestycyjnego Merrill Lynch pamiętają z filmów grozy, że straszny jest piątek trzynastego, ale jeszcze gorsza jest sobota czternastego i uważają, że wyniki amerykańskich firm technologicznych w II kwartale tego roku będą jeszcze gorsze niż minionym kwartale.Ciekawe, że faworytami inwestorów na Nasdaq w minionych dwóch tygodniach były akcje spółek najbardziej przecenionych (Inktomi, ADC Telecommunications, Yahoo!).Indeks rynku szerokiego ? S&P 500 ? mimo pokonania opadającej linii oporu na wysokości 1290 pkt. nie może sobie poradzić od kilku dni z długoterminową średnią kroczącą. Osłabia to wyraźnie wymowę tego pozytywnego sygnału, ponieważ SK-200 w ostatnim roku dwukrotnie uaktywniała stronę podażową (listopad 2000 r. i przełom stycznia i lutego tego roku). Wtorkowe przełamanie tej średniej okazało się tylko chwilowe i indeks ponownie powrócił poniżej poziomu 1305 pkt. W razie pozytywnego testu SK-200 następną równie istotną barierą powstrzymującą stronę popytową wydaje się poziom 1390 pkt. (szczyty z grudnia 2000 i stycznia 2001 r.).JaponiaUspokojenie dominowało na giełdzie tokijskiej. Tamtejszy rynek akcji, mierzony indeksem Nikkei 225 zniżkował o skromne 0,9%. Długoterminowa średnia krocząca na wysokości 14 500 pkt. jeszcze raz okazała się zbyt silna dla strony popytowej. Umiarkowane stanowisko inwestorów wobec akcji japońskich korporacji na ostatnich sesjach wynika głównie z dwóch czynników. OECD opublikowała raport, który ponownie uzmysłowił problemy, stojące przed gospodarką Kraju Kwitnącej Wiśni. Restrukturyzacja sektora bankowego wciąż nie jest zakończona, a zadłużenie publiczne również daje o sobie znać (konsultanci organizacji obliczyli nawet, że obsługa długu publicznego pochłania 1/3 wpływów podatkowych netto). Po drugie mimo zmiany na stanowisku premiera i pozytywnego przyjęcia wyboru Junichiro Koizumiego na to stanowisko (utrzymuje on 80-proc. poparcie w sondażach) rynki nie zapominają, że w lipcu odbędą się wybory, które mogą odmienić politykę gospodarczą tego kraju. Z tego powodu należy się spodziewać wyczekiwania inwestorów na napływ optymistycznych informacji, co przełoży się na trend horyzontalny. N