Akcje Roche dla Novartis

Wiele kontrowersji wzbudził ostatnio sposób, w jaki znany szwajcarski finansista Martin Ebner sprzedał akcje miejscowej spółki farmaceutycznej Roche jej największemu lokalnemu rywalowi ? Novartis. Jak pisze ?International Herald Tribune?, panuje opinia, że poza niewątpliwym korzystnym aspektem finansowym (uzyskał z tej transakcji 2,9 mld USD), w tym przypadku ważną rolę odegrała też chęć zrewanżowania się Roche za to, że M. Ebner bezskutecznie starał się zasiąść w zarządzie tej spółki. Przypuszczenia te znajdują uzasadnienie, zważywszy na fakt, że przed laty inwestor już kilkakrotnie dokonał podobnych operacji.Martin Ebner posiadał 32 mln akcji spółki Roche, dzięki którym chciał wywalczyć sobie miejsce w zarządzie tej kontrolowanej przez dwie bogate szwajcarskie rodziny ? Oeris i Hoffman ? spółki. Jak niejednokrotnie podkreślał, dzięki możliwości częściowego chociaż decydowania o działalności firmy, chciał przeforsować plany jej restrukturyzacji, mającej zwiększyć sprzedaż oraz zyski. Gdy jednak ostatecznie jego starania zakończyły się fiaskiem, szybko zdecydował się, bez podania tego do publicznej wiadomości, na odsprzedanie akcji z 5-proc. premią odwiecznemu rywalowi Roche ? koncernowi Novartis.Na początku maja br. Ebner miał zadzwonić do dyrektora generalnego Novartis Daniela Vanselli i zaproponować mu szybki zakup pakietu akcji Roche. ? Praktycznie nie miałem czasu do namysłu, lecz ? choć taka transakcja nie była przez nas planowana ? zdecydowaliśmy, że będzie ona korzystna i szybko się na nią zgodziliśmy ? mówi cytowany przez ?International Herald Tribune? D. Vansella. Dzięki tej operacji rośnie prawdopodobieństwo połączenia dwóch szwajcarskich gigantów branży farmaceutycznej i stworzenia największego koncernu tej branży na świecie.Od czasu pojawienia się Martina Ebnera na szwajcarskim rynku kapitałowym w połowie lat 80., od razu zyskał on sobie opinię menedżera stosującego nowoczesne, wyniesione ze Stanów Zjednoczonych (studiował na Florydzie biznes i administrację), metody działania. Przez piętnaście lat (od 1985 r. do 2000 r.) pełnił funkcję prezesa BZ Bank AG, dzięki czemu aktywnie uczestniczył prawie we wszystkich spektakularnych wydarzeniach na tamtejszym rynku.Jego bezwzględność i skłonność do rewanżu po raz pierwszy można było zaobserwować w drugiej połowie lat 90., gdy popadł w konflikt z zarządem nieistniejącego już Union Bank of Switzerland. Ponieważ zarząd nie zgodził się na proponowane przez Ebnera redukcje zatrudnienia w firmie, zagroził on w 1997 r., że sprzeda akcje UBS konkurencji ? czyli Credit Suisse. Był to jeden z czynników, który ostatecznie skłonił Union Bank of Switzerland do połączenia się z mniejszym lokalnym konkurentem ? Swiss Bank Corp., czego efektem było powstanie nowej gigantycznej instytucji pod nazwą United Bank of Switzerland. Ostatecznie Ebner osiągnął to, czego chciał, bo nowy bank zredukował zatrudnienie, a finansista zarobił na fuzji duże pieniądze.W tym samym roku towarzystwo ubezpieczeniowe Winterthur Insurance, w którym 30--proc. udział posiadał Ebner, zdecydowało się ostatecznie na przyjęcie oferty przejęcia przez Credit Suisse, ponieważ finansista domagał się większościowych udziałów w tej spółce. Ostatecznie, choć nie zyskał czego chciał, to przy okazji procesu akwizycji znów zarobił pokaźną sumę pieniędzy.W Szwajcarii panują niejednolite opinie na temat metod działania Martina Ebnera. Jego przeciwnicy zarzucają mu, że wszystko podporządkowuje osiągnięciu zysków i nie zwraca uwagi na nadrzędne interesy spółek, których jest udziałowcem. Zwolennicy chwalą go za to, że dzięki niemu na skostniałym, konserwatywnym szwajcarskim rynku kapitałowym pojawiły się nowoczesne metody działania przeniesione z najbardziej rozwiniętego na świecie ? amerykańskiego rynku kapitałowego.

Łukasz Korycki?International Herald Tribune?