Pisząc w PARKIECIE o znaczeniu, jakie powinien mieć interes drobnego akcjonariusza w strategii GPW, wnioski dedykowałempod rozwagę polityków odpowiedzialnych za kształt polskiego rynku kapitałowego. Dziś przedstawię trzy kwestie, które, zdaniem władz Penetratora, akcjonariusza GPW, powinny zostać dopisanedo strategii jej prywatyzacji. Uważamy że o:(1) przeznaczenie uzyskanych z prywatyzacji środkówna rozwój rynku kapitałowego; (2) uznanieupowszechnienia akcjonariatu jako misji Giełdy i (3) istotny pakiet jej akcji dla przedsiębiorstw maklerskich ? branża nasza powinna podjąć otwartą i zdecydowaną walkę.
O genezie władzy przez zaniechanieBywa że o władzę nad jakąś instytucją trzeba się mocno starać, ba, odważnie bić. Tymczasem administracja rządowa naszego państwa władzę nad GPW uzyskała siłą decyzji parlamentarnej, a potem utrwaliła wstrzymując jej realizację. Oto bowiem Sejm, wprowadzając ustawę o publicznym obrocie papierami wartościowymi (1991 r.) faktyczny monopol dla jednej giełdy papierów wartościowych, upoważnił rząd do jej założenia i równocześnie umożliwił przedsiębiorstwom maklerskim obejmowanie akcji nowych emisji. Tym samym ustawodawca wskazał kierunek, w którym podążanie miało prowadzić do przekazania odpowiedzialności za Giełdę branży maklerskiej. Gdyby to zrealizowano, prawdopodobnie dziś głos płynący z przedsiębiorstw maklerskich nie musiałby się stroić w rejtanowskie szaty, lecz poprzez realny udział we władzach nadzorczych Giełdy oddawałby pozycję współodpowiedzialnego za jej przyszłość. Stało się inaczej. Rząd postanowił poprawić ustawodawcę i zamiast doprowadzić do ogłoszenia emisji z przeznaczeniem dla przedsiębiorstw maklerskich, rozpoczął sprzedawanie promilowych części swojego pakietu. Uzyskał dzięki temu dwie korzyści: ułatwił sobie codzienne życie hegemona, odsuwając na lata dyskusje ze środowiskiem o strategii prywatyzacji GPW1, oraz mógł traktować sprzedawanie akcji jako jeszcze jeden atrybut władzy uznaniowo przyznawany podmiotom, które, zdaniem rządowych urzędników, na to zasługują2. W efekcie wyłączna władza ministra reprezentującego rząd nad GPW trwa nie tyle jako wynik wypełniania jasnej strategii budowania rynku, lecz jako wynik grzechu zaniechania w wypełnianiu ustawowych dyspozycji. Tak oto ? grzesząc zaniechaniem ? minister skarbu uzyskał prawo do wydania, pięknie wywianowanej przez inwestorów polskiego rynku kapitałowego, panny na samodzielne życie, uzurpując sobie prawo do skonsumowania ewentualnych pieniężnych benefitów z tego kontraktu.Trzy cele minimumZaczynam od wskazania tej niekonsekwencji w dorastaniu GPW, by podkreślić brak moralnego prawa budżetu do skonsumowania środków ze sprzedaży akcji Giełdy. Bowiem pierwszym punktem uzupełniającym strategię prywatyzacji GPW, o który powinny się bić przedsiębiorstwa maklerskie, jest właśnie przeznaczenie przychodów z tego procesu na wzmocnienie naszego rynku. Wybór sposobu wykorzystania tak uzyskanego potencjału powinien być przedmiotem osobnej środowiskowej dyskusji.Drugim punktem powinno być uzyskanie od potencjalnego inwestora strategicznego wyraźnej deklaracji o wadzę, jaką będą miały dla przyszłej misji GPW relacje z indywidualnymi inwestorami. Nie będę powtarzał argumentów o znaczeniu, jakie dla przetrwania centrum transakcyjnego w Warszawie mieć będzie udział w jej obrotach indywidualnych inwestorów, przedstawianych przeze mnie w tekstach z kwietnia i z maja. Trudniej jest przełożyć te uzasadnione intencje na operacyjne cele i określić kryteria, wedle których realizacja tych celów będzie oceniana. Tym bardziej że powszechność udziału w rynku kapitałowym, czy zakres udziału rynku kapitałowego w rynku finansowym, nie wynika w pierwszym rzędzie z działań samej Giełdy, lecz jest pochodną polityki makroekonomicznej państwa i skłonności do oszczędzania wśród Polaków. Poszukując formuły, w jakiej Minister mógłby wyrazić swoje preferencje wobec przyszłego decydenta o strategii Giełdy, rozłóżmy nasz problem na dwie składowe. Pierwsza to jednoznaczne kryterium określające stopień realizacji zamierzonego celu, druga to sposób jego realizacji.Uważam, że najprostszym kryterium oceny jest posłużenie się doświadczeniem najlepiej rozwiniętych rynków świata. Konieczna jest do tego wiedza o rozkładzie transakcji w poszczególnych grupach inwestorów w całości obrotów wiodących giełd papierów wartościowych i stworzenie swoistego ?benchmarku? dla naszej Giełdy3. Okresowe porównywanie rozkładów uzyskiwanych na rynku w Warszawie wobec modelowego punktu (punktów) odniesienia byłoby przesłanką do ewentualnych korekt struktury kosztów transakcyjnych dla poszczególnych grup inwestorów. Oczywiście, całości kosztów transakcyjnych klientów Giełdy, czyli nie tylko cen za operacje giełdowe, ale również kosztów pozyskiwania informacji i kosztów rozliczeniowych4.Uważam, że do pilnowania realizacji tego kryterium rząd powinien pozostawić sobie władcze uprawnienia zawarte w statucie Giełdy, chronione uprawnieniami określonymi w formule ?złotej akcji?, wprost odnoszące się do prawa zatwierdzania cenników, które obowiązywać będą na GPW. Tak szczegółowa ingerencja państwa w sprawy zarządzania instytucją, która wkrótce będzie poddana konkurencji różnorakich światowych platform transakcyjnych i może utracić monopolistyczną pozycję, wydać się może niektórym nazbyt ograniczająca, ale nie zapominajmy, że nadrzędnym celem tej ingerencji będzie takie formowanie struktury oszczędności Polaków, by poprzez elastyczny rynek kapitałowy dynamizowały one zasoby przedsiębiorczości wśród polskich emitentów papierów wartościowych. Uprawnienia takie nie byłyby niczym szczególnym w naszej gospodarce i są wprost stosowane przez specjalne agendy państwa w zmonopolizowanych sektorach telekomunikacyjnym czy energetycznym. Sposób wykonywania takich uprawnień wymaga, oczywiście, pogłębionej analizy, ale ich realizowanie w prosty sposób można by powierzyć Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.A podejmowany cel powinno się uznać za równie ważki cywilizacyjnie dla Polski, jak edukacja czy bezpieczeństwo demokratycznego samostanowienia w naszym państwie.Trzecim punktem koniecznym do wprowadzenia do strategii prywatyzacji GPW powinno być udostępnienie jednej trzeciej akcji Giełdy przedsiębiorstwom maklerskim ? i jasne określenie 33-procentowego parytetu udziału przedstawicieli branży maklerskiej we władzach nadzorczych Giełdy. Objęcie tych akcji powinno nastąpić w przewidzianym przez ustawę trybie ? emisji adresowanej dla przedsiębiorstw maklerskich. Cena emisyjna powinna być na tyle atrakcyjna, by zapotrzebowanie przekroczyło oferowaną pulę. Z oczywistych względów nie do zaakceptowania byłby rozkład tej oferty na zasadzie równych pakietów dla każdego podmiotu. Konieczne jest określenie rozkładu oferowanej puli dla konkretnych przedsiębiorstw. Proponuję, by było ono kombinacją dwóch wskaźników: w połowie oddających udział konkretnego biura w obrotach Giełdy, w połowie oddających liczbę prowadzonych rachunków w ogólnej liczbie rachunków inwestycyjnych w Polsce. Taka kombinacja pozwoli usystematyzować wpływy przedsiębiorstw maklerskich na sprawy Giełdy adekwatnie do rozmiaru gospodarczego znaczenia każdego z nich. Podkreśli również wagę, jaką mieć powinna dla wszystkich instytucji rynku kapitałowego skala obsługi klienta. Znaczący i wyraźnie oparty na prawach akcjonariusza udział przedsiębiorstw maklerskich we władzach Giełdy powinien skutkować opracowaniem czytelnego mechanizmu wyborów naszych reprezentantów do jej rady nadzorczej. Przejrzysta procedura elekcyjna powinna doprowadzić do wyłaniania najlepszych reprezentantów środowiska wedle kryterium merytorycznej kompetencji, a nie wedle prywatnych sympatii i nieformalnych zobowiązań5.Siły jednościi rozproszeniaPrzedstawione trzy punkty, o które należałoby uzupełnić strategię prywatyzacyjną GPW, nie wyczerpują bogatej palety moich oczekiwań co do potrzeby modyfikacji propozycji przedstawionej przez jej władze. Uważam np., iż jedna trzecia akcji Giełdy powinna być udostępniona szerokiej publiczności, że powinny być one notowane na parkiecie, że wyraźnie powinny być zdefiniowane granice gospodarczej aktywności GPW, by nie podejmowała ona działań konkurencyjnych wobec przedsiębiorstw maklerskich. Nie traktuję ich jednak jako warunku akceptacji strategii przez przedsiębiorstwa maklerskie, by nie komplikować nadmiernie podjętej inicjatywy. Dzięki wyrazistemu skoncentrowaniu się jedynie na trzech elementach, bez straty czasu i energii na szerokie środowiskowe dyskusje, łatwo powinniśmy przejść do środowiskowych uzgodnień sposobu wywarcia presji na decydującego o całości procesu ministra skarbu.Modelowo do wyboru mamy dwie drogi. Jedna to podjęcie przez Izbę Domów Maklerskich inicjatywy precyzującej stanowisko wobec już rozpoczętego procesu. Przedstawiciele Izby byli już zapraszani na spotkania z władzami GPW, gdzie mogli przedstawiać swoje opinie w formule otwartych konsultacji. Formuła otwartych konsultacji z organizacjami samorządowymi jest zresztą dorobkiem organizacyjnym wytrwale doskonalonym w naszej stolicy od ponad półwiecza, szczególnie na zbiegu arterii Nowy Świat i Aleje Jerozolimskie6. Druga droga, to bezpośrednie wystąpienia sygnowane przez przedsiębiorstwa maklerskie ? akcjonariuszy GPW ? posiadające z tego tytułu różnorakie uprawnienia. Ta druga droga może w efekcie prowadzić do działań na pograniczu obstrukcji wobec zamiarów dominującego akcjonariusza, o ile realizowana przez niego koncepcja nie uwzględni interesów akcjonariuszy mniejszościowych. Jak zwykle najskuteczniejsza będzie prawdopodobnie kombinacja obu działań. Odnowione władze Izby powinny czym prędzej zwołać konferencję swoich członków i wypracować jednoznaczne merytoryczne stanowisko. Z drugiej strony, te przedsiębiorstwa maklerskie, które podzielają opinię o potrzebie uzupełnienia strategii prywatyzacyjnej, powinny słać stosowne pisma odpowiednim władzom i przygotowywać się na kolejne kroki.Penetrator już kilka miesięcy temu podjął takie działania, zwracając się do władz GPW o umożliwienie skorzystania z ustawowych uprawnień do objęcia akcji nowej emisji. Równolegle zachęcaliśmy naszych rynkowych konkurentów, a w tej kwestii partnerów, do podjęcia podobnych kroków. Dziś jest zbyt wcześnie na prezentacje szczegółów tych działań i spekulacje o ich szansach. Powyższe przedstawienie przesłanek naszej aktywności i trzech głównych celów, które zamierzamy osiągnąć, jest wyrazem przekonania, że rozmowy o zagadnieniach fundamentalnych dla przyszłości infrastruktury gospodarczej powinny być prowadzone w sposób otwarty ? ułatwiający ich zrozumienie i zaaprobowanie przez najważniejszego uczestnika rynku ? przysłowiowego Kowalskiego. nAutor jest maklerem,Prezesem Domu Maklerskiego Penetrator SA1 Wielkość emisji akcji dla przedsiębiorstw maklerskich musiałaby wynikać z całościowej wizji strategii roli państwa na rynku kapitałowym i nie do zaakceptowania byłby poziom 98-procentowego zaangażowania Skarbu Państwa w tę spółkę.2 Tak było przynajmniej do roku 1996, kiedy to Penetrator czekał na rozpatrzenie swojego wniosku o zakup akcji ponad rok, a wniosek ten miał takie właściwości, że albo jakiemuś urzędnikowi ginął, albo musiał jeszcze czekać.3 Dla stworzenie takiego modelu potrzeba: zakupienia danych statystycznych o kilku giełdach od firm doradczych i opłacenia miesiąca pracy zdolnego ekonometryka.4 Sceptyków zapewniam, że pomimo iż wymienione przeze mnie usługi realizują cztery rodzaje instytucji rynku kapitałowego, to władze Giełdy mają i będą mieć instrumenty wpływania na ofertę każdej z nich.5 Kiedy na WZA GPW w 1996 roku proponowałem reprezentantowi Skarbu Państwa, by dobór przedstawicieli branży maklerskiej poprzedzać formą prawyborów środowiskowych, nie przerwał on rozmowy ze swoim sąsiadem, a inni uczestnicy zgromadzenia spoglądali na mnie z wyrozumiałym pobłażaniem.6 Niektórzy jaką główną wadę tej metody wskazują ?uchodzenie nadmiernej części pary? stron uczestniczących w konsultacji ?przez gwizdek?.