Przez cały poniedziałek złoty był nieznacznie powyżej 15% w stosunku do starego parytetu. Nie odnotowano dużych obrotów, nie zaobserwowano aktywności ze strony inwestorów zagranicznych. Na rynku euro także spokój.
Rano za dolara płacono 3,975 zł, za euro 3,384 zł i było to 15,05% powyżej starego parytetu. Mniej więcej na takim poziomie trwaliśmy aż do wczesnego popołudnia. Wtedy przeważył popyt i dotarliśmy do 15,15%. Kursy wynosiły odpowiednio 3,966 i 3,84. Nieznaczna korekta i na poziomie 15,10% oczekiwaliśmy na dane o cenach żywności. Nie wprowadziły one większych zmian. Na zamknięciu rynku dolar kosztował 3,982 zł, euro 3,377 zł, odpowiadało to 15,1% powyżej parytetu.Nowy tydzień rozpoczął się bardzo spokojnie, przez cały dzień byliśmy nieznacznie powyżej 15% ponad parytetem. Taka sytuacja w znacznej mierze wynikała z braku aktywności inwestorów z zachodniej Europy (m.in. z Niemiec), którzy mieli w poniedziałek dzień wolny od pracy.Opublikowana po południu informacja o cenach żywności w drugiej połowie maja wprowadziła trochę optymizmu. Okazało się bowiem, że doszło do spadku o 0,4%, co oznacza, że w całym miesiącu odnotowaliśmy wzrost o 0,7%. W takiej sytuacji wciąż istnieje szansa, aby majowa inflacja nie wzrosła. Zwiększa się tym samym prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych już w czerwcu (pamiętajmy jednak, że jednym z ważnych elementów, jaki bierze pod uwagę RPP, jest sytuacja budżetu, a tu nie zanosi się na dobre wieści w najbliższym czasie). Jak na tę informację zareaguje złoty? Jeśli inwestorzy rzeczywiście uwierzą w to, że stopy procentowe zostaną obniżone, będzie to negatywnie oddziaływało na złotego. Musimy jednak pamiętać o tym, że czeka nas jeszcze zamiana środków przeznaczonych na wypłatę odszkodowań dla pracowników przymusowych (jest mało prawdopodobne, aby środki te w całości przeszły już przez rynek). Jeśli dojdzie do zamiany wszystkich walut w krótkim okresie, może się okazać, że na jakiś czas dotrzemy znowu do niebotycznych poziomów. Jeśli zamiana będzie powolna, to złoty może się nawet stopniowo osłabiać.Na rynku wspólnej waluty także niewiele się działo. W pierwszych poniedziałkowych transakcjach za euro płacono 0,8513 USD, potem obserwowaliśmy bardzo powolne umacnianie i około 13. 00 dotarliśmy do 0,8537. Wtedy przeważyła podaż i kończyliśmy na 0,8480.Wydaje się, że najważniejszymi danymi makroekonomicznymi (z punktu widzenia rynku waluty europejskiej), jakie mają być opublikowane w tym tygodniu, będą poziom zamówień przedsiębiorstw i produkcja przemysłowa w Niemczech. Co prawda, będą to dopiero wstępne dane, ale jeśli potwierdzi się, że gospodarka niemiecka wciąż zwalnia, można się liczyć z dalszą wyprzedażą euro. W tym tygodniu zbiera się Europejski Bank Centralny, analitycy nie spodziewają się jednak zmian w polityce pieniężnej. n