Sąd nakazał Philip Morriswypłatę gigantycznego odszkodowania

Sąd w Los Angeles nakazał czołowemu amerykańskiemu producentowipapierosów? koncernowiPhilip Morris? wypłatęgigantycznej karyw wysokości3 mld USDna wniosekmieszkańcatego miasta,chorego na rakapłuc i mózgunałogowego palacza Richarda Boekena.

Uznano, że koncern w niedostatecznym stopniu informował o szkodliwości palenia, a Boeken, który zaczął palić w wieku 13 lat, nie zdawał sobie sprawy z ryzyka, jakie niesie z sobą ten nałóg.Boeken domagał się od koncernu odszkodowania dla siebie w wysokości 12,37 mln USD, a dodatkowo zasądzenia od Philip Morris tytułem kary kwoty w wysokości od 100 mln do 10 mld USD. Potentat branży tytoniowej już zapowiedział, że będzie odwoływał się od nałożonej kary, argumentując, że jest ona niewspółmiernie wysoka w stosunku do szkód, jakie poniósł powód. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że sprawa ta ciągnąć się będzie jeszcze przez długi czas, a największymi jej beneficjentami będą prawnicy obu stron, pobierający ogromne honoraria. Za takim rozwojem sytuacji przemawia dotychczasowy przebieg podobnych procesów.W lipcu 2000 r. sąd w Miami orzekł, że koncerny tytoniowe (przede wszystkim Philip Morris i J.R. Reynolds) muszą wypłacić na wniosek zbiorowy ofiar nałogu w stanie Floryda ogromne odszkodowania w wysokości aż 145 mld USD. Sprawa ta toczyła się już od końca 1998 r., kiedy po raz pierwszy wystąpiono z tym wnioskiem. Do tej pory jednak potentaci branży tytoniowej nie przekazali na ten cel ani centa (pomijając, oczywiście, kwoty, jakie z pewnością przeznaczyli na wynagrodzenia dla prawników). Przed miesiącem, dzięki porozumieniu stron i decyzji jednego z amerykańskich sądów, ustalono, że koncerny nie będą musiały wypłacać zasądzonych kwot, dopóki nie zostaną rozpatrzone kolejne apelacje, składane właśnie przez doskonale wyspecjalizowanych adwokatów. Trudno więc przypuszczać, żeby Richard Boeken zdołał otrzymać w najbliższym czasie odszkodowanie i żeby Philip Morris niebawem zapłacił gigantyczną karę, tym bardziej że istnieje jeszcze wiele możliwości odwołań od podjętej dopiero w pierwszej instancji decyzji sądu w Los Angeles.Na razie efektem tego orzeczenia jest wyraźny spadek kursu akcji Philip Morris. Wczoraj po decyzji sądu w notowaniach pozasesyjnych w USA akcje koncernu staniały od razu o 4%. Na giełdzie niemieckiej, gdzie również obraca się walorami Philip Morris, staniały one prawie o 7%. Nie wydaje się jednak, żeby tendencja ta była długotrwała. Mimo że koncern nadal stoi, przynajmniej teoretycznie, w obliczu bankructwa, jeżeli ostatecznie musiałby wypłacić choćby zasądzone przez sąd na Florydzie odszkodowania, to kurs jego akcji w ciągu ostatniego roku wzrósł o ponad 100%. Oznacza to, że inwestorzy nie bardzo wierzą, żeby kiedykolwiek został on zmuszony do wypłacenia tych gigantycznych kar, a wczorajsza przecena była z pewnością tylko pierwszą nerwową reakcją na ogłoszenie werdyktu przez sąd z Los Angeles.

łukasz korycki