Pogorszenie nastrojów na rynku w ostatnich dniach położyło definitywnie kres nadziejom związanym z wzrostami kursów z końcówki maja. I tak jak jeszcze niedawno można było uważać za prawdopodobne przynajmniej krótkoterminowe wybicie w górę, tak obecnie obraz rynku nastraja raczej pesymistycznie. Marną pociechą jest to, że być może i tym razem wnioski wyciągane na podstawie kilkusesyjnych ruchów okażą się nie do końca prawdziwe. Tak jak to wielokrotnie już miało miejsce w przeszłości, zdecyduje bowiem rozwój sytuacji na rynkach zachodnich, a tam nastroje również podlegają ostatnio nieprzewidywalnym emocjonalnym wahaniom.Podobnie jak w przypadku zachowania indeksów, nieprzyjemne wrażenia przynosi obserwacja zjawisk zachodzących na scenie politycznej. Przy narastającej mizerii budżetu podejmowane są działania mogące utrudnić łatanie dziurawej kiesy publicznej. Atak na RPP może spowodować usztywnienie stanowiska tego gremium, a sytuacja budżetu z pewnością jest w stanie dostarczyć dość argumentów za pozostawieniem nie zmienionych stóp. A z kolei atak na minister skarbu zakończyć się może odłożeniem w bliżej nieokreśloną przyszłość kilku dużych prywatyzacji, które oprócz dostarczenia spragnionemu budżetowi środków, miały też zwiększyć możliwości inwestowania na naszej giełdzie.Jednym z nielicznych pozytywnych zjawisk są ostatnio obserwowane wyraźne symptomy spadku zainteresowania naszymi papierami skarbowymi i odpływu kapitału z tego rynku. Nasilenie tego zjawiska i jego skutek w postaci osłabienia złotego to coś, czego nasz rynek akcji naprawdę bardzo potrzebuje.