Złoty wciąż wzrasta. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest zamienianie środków przeznaczonych przede wszystkim na rekompensaty dla pracowników przymusowych i na płatność drugiej raty za licencje UMTS.
We wtorek w pierwszych transakcjach za dolara płacono 3,963 zł, za euro 3,555 zł i odpowiadało to 15,55%. Mniej więcej takie poziomy utrzymywały się do godziny 11.30. Wtedy przeważył popyt i złoty zaczął się powoli, ale systematycznie umacniać. Około 14.15 dotarliśmy do 15,9%, osiągając po raz kolejny rekord. Dolar kosztował wtedy 3,943 zł, waluta europejska 3,342 zł (nowe minimum). Potem doszło do korekty. Kończyliśmy na 15,6%, przy kursach 3,953 i 3,358.No i znowu mamy rekord siły polskiej waluty. Wzrost wartości wciąż jest przede wszystkim związany z przepływem walut na rekompensaty dla pracowników przymusowych. Swoje dokłada też zapewne zamiana środków na płatność drugiej raty za licencję UMTS (trzeba ją uiścić do końca czerwca). Na razie mało kto zamyka pozycje spekulacyjne, bo stopy wciąż są wysokie i nadal nie ma pewności, że do obniżki dojdzie już w czerwcu, nie obserwujemy również globalnej realizacji zysków. No i nie ma złych informacji o ważnych z punktu widzenia waluty danych makroekonomicznych.Rano za wspólną walutę płacono 0,8433 dolara. Prawie od razu doszło jednak do swoistego ?skoku?. W ciągu sekund osiągnęliśmy bowiem 0,8475. Powodem tak szybkiego wzrostu było, z jednej strony, duże zlecenie klientowskie, a drugiej ? obawa przed interwencją (rozpoczęcie realizacji zlecenia zmieniło błyskawicznie poziom, to zostało odebrane przez część inwestorów jako interwencja na rynku, cały proces przyspieszył więc jeszcze bardziej). Pół godziny później dotarliśmy do 0,848. Lekka korekta i mniej więcej do 11.30 byliśmy na 0,847. Godzinę później dotarliśmy do 0,8488. Potem znowu w dół i ponowna przewaga popytu. Kończyliśmy na 0,8495.O 8.00 opublikowano kolejną porcję danych o gospodarce niemieckiej. Znowu nie ma powodu do optymizmu. Najgorzej prezentują się wskaźniki inflacji. Potwierdziło się bowiem (wstępne informacje poznaliśmy 23 maja), że majowy CPI wzrósł do 3,6% rok/rok z 2,9% rok/rok w kwietniu. Poza tym pogorszył się bilans handlowy. Pod koniec dnia wspólnej walucie pomogły doniesienia o spadku sprzedaży detalicznej w USA.Obligacje odreagowały trochę ostatnie straty, ale wciąż nie widać silnego popytu. Inwestorzy boją się o finanse publiczne. Wobec mniejszych dochodów podatkowych (z racji niższego wzrostu PKB), problemów z uzyskaniem wpływów z prywatyzacji i trudności z obcięciem wydatków (to zawsze jest problem, a szczególnie gdy w perspektywie są wybory) coraz bardziej prawdopodobna jest nowelizacja budżetu i znacznie większa emisja papierów skarbowych pod koniec roku. N