Rano złoty stracił, potem praktycznie w bezruchu czekał na dane makroekonomiczne Nie wprowadziły one jednak dużych zmian. Wspólna waluta kończy nieznacznie powyżej 0,86 USD. Bank Szwecji znowu interweniował w obronie kursu korony.

Rano za dolara płacono 3,942 zł, za euro 3,40 zł ? odpowiadało to poziomowi 15,2%. Szybko przeważyła podaż i po godzinie dotarliśmy do 14,8%. USD podrożał o 1,8 grosza, wspólna waluta o 1,5 grosza. Potem odreagowanie i około południa byliśmy na 14,95%. Kurs USD/zł nie zmienił się, potaniało natomiast euro, ceniono go na 3,40 zł. Przez następnych kilka godzin nic się nie działo, oczekiwaliśmy na informacje makroekonomiczne. Doprowadziły one do dalszej niewielkiej korekty. Kończyliśmy na 14,80%, dolar kosztował 3,963 zł, euro 3,413 zł.W okresie od początku roku do końca maja zrealizowano 99,3% planu deficytu budżetowego na cały rok. Żadnego tąpnięcia na rynkach nie było, bo niektórzy inwestorzy spodziewali się, że może być jeszcze gorzej. W czerwcu powinno być lepiej, do budżetu trafi bowiem prawie 5 mld zł zysku z NBP i około 250 mln euro drugiej raty płatności za koncesję UMTS.Dane o inflacji z kolei wcale nie okazały się takie dobre. Nie tylko nie ma stabilizacji, ale nawet doszło do wzrostu wskaźnika. Pytanie, co będzie dalej? Wydaje się, że następne miesiące powinny przynieść poprawę i spadek do poziomu poniżej 6% w lecie (potem wskaźnik znowu może rosnąć). Z punktu widzenia rynku istotne jest to, co zrobi RPP. Czy rzeczywiście zdecyduje się na obniżkę stóp już w czerwcu? Popołudniowe zachowanie rynku obligacji wskazuje na to, że wiara inwestorów w taki scenariusz po danych inflacyjnych znowu jest mniejsza.Rano za euro płacono 0,8627 USD. Szybko zaczął się spadek i kilkanaście minut po 13.00 wylądowaliśmy na 0,8576. Nieznaczne odreagowanie i stabilnie przez ponad dwie i pół godziny (mniej więcej na 0,8585). Około 15.00 doszło do wyraźnego wzrostu na skutek działalności Banku Szwecji, który interweniował na rynku w obronie kursu korony. To już druga interwencja w ciągu ostatnich dni. Dotarliśmy więc do 0,8624. Szybko powróciliśmy na 0,8585. Kończyliśmy na 0,861.Wspólnej walucie na pewno nie pomogły informacje o kolejnym wzroście inflacji w strefie euro. W maju CPI osiągnął 3,4% (2,9% w kwietniu). To najwyższy poziom od momentu wprowadzenia euro. Czy w takiej sytuacji, mimo spadku aktywności gospodarczej, Europejski Bank Centralny zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych?Najsilniejszą reakcję na dane inflacyjne zaobserwowaliśmy na rynku papierów skarbowych. Do południa zdecydowanie przeważał popyt. Mało tego, nawet po informacji o wykonaniu budżetu byli jeszcze chętni do kupowania. Tymczasem po publikacji CPI zaczęła się prawdziwa wyprzedaż.