Znaczące odbicie, jakiego mieliśmy być świadkami, zmieniło się w kolejną falę spadkową. Powoli gaśnie optymizm i coraz większe grono inwestorów odwraca się od giełdy, zwracając coraz większą uwagę na wysokie oprocentowanie obligacji i lokat. Paradoksalnie należy stwierdzić, iż spadki, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach, dobrze świadczą o naszej giełdzie. Wynika to z faktu, iż giełda jest barometrem gospodarki i w dłuższym okresie powinna podążać za nią, co niniejszym czyni. Także fakt, iż nawet tak znaczące środki, jakimi dysponują fundusze emerytalne, nie zdołały zmienić tej tendencji, wpływa na jej obraz. Jeśli chodzi o sytuację w średnim terminie, z inwestycyjnego punktu widzenia, uważam, że nadal powinno się obserwować napływające dane makroekonomiczne. Jednak moim zdaniem, ich poprawy nie należy oczekiwać w najbliższych miesiącach. Dla wytrawnych graczy na pewno będzie jeszcze niejedna okazja do zarobku w trakcie kilkunastoprocentowych odbić. Ale osób, które potrafią zarobić na korektach, jest niewiele. Nadal podtrzymuję swoją opinię sprzed kilku tygodni, iż prawdziwe dno osiągniemy w momencie, gdy napływające dobre dane makroekonomiczne oraz informacje ze spółek będą ignorowane przez rynek. Osobiście czekam na przecenę akcji kilku średnich spółek, których nabycie w istotnych ilościach w innych warunkach byłoby niemożliwe, z uwagi na niewysokie obroty oraz rosnące ceny. Myślę, że część inwestorów przyjęła podobną strategię, ponieważ spółki te nie są zbyt podatne na spadki. Ale z drugiej strony, zakładam, że mam jeszcze trochę czasu na uzupełnienie portfela.