Skrajne wyprzedanie rynku wreszcie zaowocowało długo oczekiwanym odbiciem. Chwilowy powrót optymizmu na warszawski parkiet nie powinien dziwić, zważywszy na to, iż ceny niektórych walorów osiągnęły poziomy jeszcze całkiem niedawno uważane za absurdalne. W dodatku znalazły się tam bardzo szybko. Trudno obecną poprawę nastrojów traktować inaczej niż jako korektę trendu spadkowego. Można jednak zaryzykować tezę, iż tym razem będzie to coś więcej niż tylko kilkupunktowy wzrost indeksów. Wiele spółek uznawanych za blue chipy znalazło się na poziomie silnych wsparć, które nie poddadzą się tak łatwo. Zwraca też uwagę intrygujące zachowanie kursu jednej z najważniejszych firm na warszawskim parkiecie, czyli Elektrimu. Po informacji Reutera, że Vivendi przedstawi nową ofertę współpracy, inwestorzy przystąpili do zdecydowanych zakupów akcji warszawskiego holdingu. Skutkiem był natychmiastowy, prawie dziesięcioprocentowy wzrost kursu. Można przypuszczać, iż jeśli nowe propozycje Francuzów będą zawierać elementy wsparte żywą gotówką, rada nadzorcza Elektrimu nie będzie miała kłopotów z wyborem. Poza tym do końca kwartału pozostało sześć sesji i w tej chwili można tylko zgadywać, w jaki sposób duzi inwestorzy wykorzystają czas dzielący nas od tak newralgicznej daty. Być może nic szczególnego się nie stanie, ale nie można też wykluczyć (podobnie jak w lidze piłkarskiej) ostatniej kolejki cudów. W końcu tylko wynik idzie w świat.