Fundusze inwestycyjne

W jednym z ostatnich numerów PARKIETU red. Łukasz Kwiecień rozważał m.in. sposoby rozruszania giełdy. Nadzieję, aczkolwiek nikłą, upatrywał w funduszach inwestycyjnych. Wydawałoby się, że inwestorzy indywidualni, rozczarowani własnymi doświadczeniami, skorzystają z pośrednictwa funduszy. Niestety, na rynku powierników także nie widać ożywienia. Wszystkim brakuje motywacji w postaci nadziei na dobry zysk.Na spotkaniach z inwestorami często padają pytania: dlaczego mam zaufać funduszowi, dlaczego fundusz ma być lepszy od moich własnych inwestycji, od lokaty bankowej, od inwestowania w nieruchomości? Liczne publikacje niezależne, reklama oraz materiały informacyjne funduszy podkreślają ich zalety, takie jak płynność, dywersyfikacja ryzyka, wydzielenie aktywów funduszu na indywidualnym rejestrze, niewielka kwota inwestycji początkowej etc. Jednak znajomość tych produktów jest nadal bardzo mała, a grono inwestorów funduszy od lat pozostaje to samo.Z badań przeprowadzonych w jednym z TFI wynika, że prawie 60% uczestników było lub jest właścicielami jednostek innych funduszy. Jednocześnie przeważająca cześć z nich (58%) powierzyła swoje pieniądze funduszowi z myślą o dłuższym niż 2 lata horyzoncie inwestycyjnym. A więc istnieje grupa osób zainteresowana długoterminowymi inwestycjami w fundusze. Ale co może ich zatrzymać, gdy rynek się wali, a cena jednostki nie chce rosnąć?Dla druzgocącej większości uczestników funduszy (89%) powodem ich decyzji inwestycyjnych jest wynik. Sęk w tym, że fundusze nie mogą obiecywać wyników na przyszłość. Zasada zmiennej wartości jednostki uczestnictwa jest wpisana w ich naturę i wszelkie prognozowanie zysków na podstawie wyników historycznych nie powinno mieć miejsca. Fundusze imają się różnych sposobów, by pozyskać klientów: pokazywanie osiągnięć z przeszłości, wyliczanie ?przewidywanych zysków?, pokazywanie udziałów w rynkach, wreszcie ? epatowanie marką.Co jednak jest podstawowym zadaniem funduszy? Ochrona realnej wartości aktywów, osiąganie przychodów z lokat netto lub wzrost wartości mienia w wyniku wzrostu wartości lokat poczynionych przez fundusz. Najlepiej więc spisuje się ten fundusz, który potrafi chronić i pomnażać powierzone mu w zarządzanie pieniądze.I tu pojawia się problem aktywnego zarządzania, o którym wspomina red. Ł. Kwiecień w swoim artykule. Uczestników nie interesują marki ani benchmarki (wzorce, do których porównywane są wyniki funduszu). Klienta interesuje, czy jego pieniędzmi dobrze się gospodaruje. Jednak jest niewielu zarządzających, którzy potrafią to robić. Dlatego powstał nowy standard prezentowania funduszy ? poprzez sylwetki konkretnych osób, które podejmują decyzje inwestycyjne.Fundusze nie mogą gwarantować osiągnięcia celu inwestycyjnego, ale za tym ryzykiem kryje się perspektywa wyższych zysków, niż gwarantują to inne formy lokat. Na razie rynek funduszy rośnie powoli. Sytuacja na giełdzie im nie pomaga. Jednak po okresie zastoju przyjdzie czas hossy. Fundusze również z niej skorzystają. Ale wówczas należałoby spojrzeć, kto w czasach bessy potrafił najlepiej chronić mój kapitał.

E.M.(imię i nazwisko znane redakcji)