Ostatnia godzina notowań przyniosła zatrzymanie spadków i niewielkie ich odreagowanie. Na wykresie minutowym widoczne jest dwukrotne zejście do poziomu 1283 pkt., po czym indeks wzrósł do 1290 pkt. To oznacza 2,5% stratę w porównaniu z wczorajszym zamknięciem. Obroty wzrosły niewiele i wynoszą 110 mln zł.
Trudno jest jednoznacznie ocenić przebieg dzisiejszych notowań, głównie ze względu na fakt małej aktywności graczy. Dlatego w obecnej chwili wydają się równie prawdopodobne dwa scenariusze wydarzeń. Czarna świeca, a także brak wyraźniejszych sygnałów poprawy koniunktury ze strony dziennych oscylatorów przemawiają za powtórnym zejściem w obszar 1260 pkt. i dopiero w tym miejscu rozstrzygnięcie kwestii, czy rynek odnalazł już twarde dno.
W drugim wariancie doszłoby do ukształtowania niewielkiej formacji odwróconej głowy z ramionami, obejmującej ostatnie dwa tygodnie notowań. By tak się stało WIG20 nie może już jutro spaść na zamknięciu. Linia szyi takiej formacji przebiegałaby na wysokości ok. 1320 pkt., a jej przebicie dawałoby nadzieję na wzrost przynajmniej do 1385 pkt. Na podstawie dzisiejszych notowań nie da się przesądzić, czy któryś z tych optymistycznych wariantów będzie realizowany. Należy też pamiętać o możliwości powrotu do trendu spadkowego, co przesądzi przebicie ostatniego dołka.
Notowania na amerykańskich rynkach nie przebiegają tak dramatycznie, jak na to wskazywały kontrakty. Nasdaq stracił na otwarciu 1,5%, a teraz odrobił połowę tej zniżki, DJIA spada o 0,5%.
Krzysztof Stępień