Japoński rząd szuka nowych metod sprzedaży

Japoński rząd wyjątkowo starannie przygotowuje się do planowanej na jesień sprzedaży kolejnej transzy akcji NTT, największego operatora telekomunikacyjnego. Państwo wciąż kontroluje 45,9% kapitału tej spółki.

Trzy poprzednie transze prywatyzacyjne były sprzedawane w formie globalnej oferty publicznej. Teraz jednak grupa rządowych doradców zaleca uzupełnienie jej transakcjami zblokowanymi, prywatnym uplasowaniem i sprzedażą udziałów skarbowych.Transakcje zblokowane dotyczą dużych pakietów, zwykle przekraczających 10 tys. akcji i są dokonywane z instytucjonalnymi inwestorami giełdowymi. Również prywatne uplasowanie (private placement) to sprzedaż akcji inwestorom instytucjonalnym zamiast subskrypcji na rynku. A z kolei udziały skarbowe to takie akcje emitowane przez spółkę, które później zostaną przez nią wykupione. Mogą zostać przez spółkę zatrzymane, wycofane lub reemitowane. W czasie gdy są w posiadaniu spółki, nie otrzymują dywidendy i nie dają prawa głosu.Te propozycje doradców odzwierciedlają kłopoty japońskiego rządu ze zmniejszeniem udziałów w NTT w sytuacji, gdy kurs akcji tej spółki nieprzerwanie spada od poprzedniej emisji z listopada ub.r. W tym czasie papiery te straciły już ponad 32%. Irytuje to inwestorów detalicznych, do których rząd kierował większość akcji NTT sprzedawanych w poprzednich emisjach.Ministerstwo finansów, które nadzoruje tę ofertę, stanęło więc przed koniecznością znalezienia innych metod sprzedaży akcji NTT. Tegoroczna dekoniunktura giełdowa, dotycząca szczególnie akcji technologicznych, problem ten jeszcze bardziej zaostrza. Ponadto rząd obawia się, że zapowiadana sprzedaż co roku na jesieni 1 miliona akcji NTT zachęci do spekulacyjnej krótkiej sprzedaży, co spowoduje nadpodaż na rynku. A to jeszcze bardziej obniży kurs akcji przed ustaleniem ceny ofertowej.Ujawnione ostatnio nowe sposoby sprzedania kolejnej transzy prywatyzacyjnej w blokach dla wybranych inwestorów pozwolą rządowi na negocjowanie z nimi cen. Udziały skarbowe NTT będzie mógł odkupić z rynku bez konieczności ich umarzania. Ale oczywiście żaden z tych nowych sposobów nie jest zgodny z pierwotnym celem prywatyzacji NTT, a więc powszechnej dystrybucji jego akcji wśród drobnych inwestorów.Krytycy tych rozwiązań zwracają też uwagę, że akcje sprzedane w zblokowanych transakcjach i tak po pewnym czasie trafią na rynek, tyle że będzie się to odbywało zrywami, co może okazać się bardzo ryzykowne dla banków inwestycyjnych gwarantujących późniejsze oferty.

J.B., ?Financial Times?