Złoty osłabił się w piątek bardzo wyraźnie w odpowiedzi na gorsze od oczekiwań dane o rachunku obrotów bieżących. Problemem nie jest to,że dane są złe, ale to, że mogą one oznaczać początek trendu pogarszania się wskaźnika deficyt/PKB.
Rano za dolara płacono 3,982 zł, za euro 3,365 zł i odpowiadało to poziomowi 15,25% powyżej starego parytetu. Przewaga podaży zaprowadziła nas po dwóch godzinach na 15,05%, USD podrożał o 0,2 grosza, waluta europejska o 1,3 grosza. Bardzo szybko (w ciągu kilkunastu minut) złoty powrócił na 15,2%, kursy wynosiły wtedy 3,98 i 3,37. Przez następnych kilka godzin wartość euro praktycznie się nie zmieniała, taniał natomiast dolar, co powodowało wzrost realnej wartości złotego. Około 15.00 byliśmy na 15,3%. USD ceniono na 3,97 zł, euro wciąż kosztowało 3,37 zł. Mniej więcej na takich poziomach czekaliśmy na dane o rachunku obrotów bieżących. Po ich publikacji doszło do wyraźnego spadku. Kończyliśmy na 14,6%. USD kosztował 4,005 zł, euro 3,396 zł.Deficyt obrotów bieżących przekroczył 700 mln USD. To wyraźnie więcej, niż spodziewał się rynek. Miesiąc temu zastanawiałem się, kiedy wreszcie zobaczymy negatywny efekt wysokiego kursu złotego. Bo, jak pisałem, wszyscy spodziewają się, że reakcja nastąpić musi, trudno było jednak określić kiedy. Czy właśnie zaczął się ten proces? Być może, trzeba poczekać na następne dane. Majowy eksport spadł, choć zmiany nie są na razie duże, wyraźnie za to pogorszyły się wyniki importu (prawie o 400 mln USD). Wcale nie musi to oznaczać wyraźnego wzrostu importu konsumpcyjnego (choć ceny towarów konsumpcyjnych z zagranicy są bardzo konkurencyjne). Po prostu firmy zaczynają korzystać z importu, bo z jednej strony jest on tani, a z drugiej ? można się w ten sposób ?zabezpieczyć? przed niekorzystnymi cenami w eksporcie. Teraz wskaźnik deficyt/PKB może się ustabilizować lub nieznacznie pogarszać, pod koniec roku wzrost może już być wyraźniejszy i wydaje się, że przekroczenie 6% w grudniu jest zupełnie realne.Co zatem będzie ze złotym? Na duże spadki liczyć raczej nie możemy. Ale może się okazać, że czerwiec to miesiąc, w którym skończył się proces wzrostu wartości polskiej waluty.W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,8453 USD. Potem aż do popołudnia nieznacznie przeważał popyt, co prowadziło do powolnego wzrostu. Kilkanaście minut przed 13.00 zanotowaliśmy 0,8487. Potem doszło do korekty. Kończyliśmy na 0,847.Piątkowe dane o amerykańskim PKB nikogo nie zaskoczyły, ale też były one jedynie potwierdzeniem wcześniej publikowanych szacunków. Pozytywnie przyjęto natomiast informacje o poprawie dwóch wskaźników optymizmu: University of Michigan Confidence wzrósł z 91,6 do 92,6, a Chicago Purchasing Managers Index z 38,7 na 44,4. N