Wciąż nie doczekaliśmy się poprawy sytuacji na giełdzie. Rynek nadal trwa w marazmie i w zasadzie jedynym optymistycznym aspektem ostatnich dni jest fakt, że niedawne niepokojące naruszenie dość istotnego dla dalszego biegu wypadków wsparcia na razie można zaliczyć do zdarzeń bez większego wpływu na przyszłość. Niestety, widoki wciąż wolne są od perspektywy rychłego pojawienia się wzrostów na GPW. Obniżki stóp procentowych ? zarówno lokalna, jak i ta z USA ? jak dotąd nie odcisnęły się zbyt wyraźnie na indeksach, choć w USA szanse na wzrosty są sporo większe niż na naszym, zastraszonym wpływem czynników makroekonomicznych podwórku. Trudno też przy takim stanie psychiki inwestorów wiązać większe nadzieje z wynikami deficytu obrotów bieżących. Podchodząc przewrotnie do zagadnienia, wynik sporo gorszy od oczekiwań poprzez ewentualne osłabienie złotego może stanowić pewne wsparcie dla giełdy.Kończący się okres rozliczeniowy dla OFE, rezultatem którego może być uszczerbek na majątku niektórych z nich, związany z konieczności dokonania dopłat, rozbudził niedawno nadzieje części uczestników rynku. Liczono, że OFE, chcąc zaprezentować jak najlepsze wyniki, będą starały się tak prowadzić transakcje, by kursy znaczących dla nich portfeli akcji ukształtowały się jak najkorzystniej. Wydaje się jednak, że rachuby te w zdecydowanej większości przypadków okazały się płonne. Chyba żeby utrzymanie się indeksu w trendzie horyzontalnym traktować jako efekt starań OFE, ale przyjęcie takiego punktu widzenia nieodwołalnie prowadziłoby do jeszcze smutniejszych konkluzji na przyszłość.