SLD opowiada się za stworzeniem polskiej grupy bankowej skupionej wokół PKO BP SA - powiedział w środę Marek Borowski, jeden z liderów SLD, w wywiadzie dla PAP. Uważamy, że powinna istnieć silna polska grupa bankowa, oparta na PKO BP SA - powiedział. Bank taki miałby wspierać politykę rządu na przykład w przypadku kredytowania małych i średnich przedsiębiorstw. PKO BP byłby normalnym bankiem na rynku, ale gdy rząd potrzebuje czasami szybkiego wsparcia w pewnych dziedzinach to istniałby bank, który mógłby tego wsparcia udzielić - powiedział Borowski. Chodzi o to, żeby ten bank chciał realizować pewne kierunki, pewne działania kredytowe, np. proeksportowe. Trudno do tego skłonić banki o przewadze kapitału zagranicznego, które mają swoją strategię - dodał. Do tej pory dwa duże banki nie zostały sprywatyzowane: PKO BP SA i BGŻ SA. Jest jeszcze Bank Pocztowy, należący do Poczty Polskiej SA i Prokom Investment, o akcje którego stara się Raiffeisen Zentralbank. Ministerstwo Skarbu Państwa zaproponowało sprzedaż 34 proc. akcji PKO BP w ofercie publicznej. Skarb Państwa zachowałby 51 proc. akcji, a 15 proc. trafiłoby do pracowników. KERM jednak na początku czerwca nie przyjął tego projektu. Natomiast plan przekształcenia BGŻ zakłada, że w pierwszym etapie banki spółdzielcze obejmą 51 proc. jego akcji. Banki zagraniczne opanowały już wszystko, co pozostało. Dzisiaj obserwujemy w tych bankach takie zjawiska, że banki nie chcą się zajmować niektórymi sprawami, np. małymi i średnimi przedsiębiorstwami, małymi kredytobiorcami, nie bardzo chcą wchodzić w poważne przedsięwzięcia restrukturyzacyjne czy infrastrukturalne, niezbyt interesuje je zwiększanie polskiego eksportu - powiedział Borowski. Jego zdaniem do tej pory prywatyzacja była przede wszystkim skoncentrowana na dochodach budżetowych, a nie na innych korzyściach, jak zobowiązaniu inwestora strategicznego do dodatkowych inwestycji. Wady, jakie do tej pory obserwowaliśmy w procesie prywatyzacji i nadzoru nad tym procesem, to sprzedaż głównie dla celów fiskalnych, czyli uzyskanie możliwie największych kwot, sprzedaż cukierków, czyli najdroższych firm. Natomiast jeśli chodzi o pakiet inwestycyjny, to miało to znaczenie drugorzędne - powiedział. Na przykład, jeśli chodzi o energetykę. Chcielibyśmy, żeby spółki dystrybucyjne były sprzedawane w pakiecie razem z elektrowniami. Spółka dystrybucyjna jest bardzo przyjemnym kąskiem, właściwie sprzedaje się rynek, nie trzeba dokonywać większych inwestycji. Natomiast w elektrowni trzeba - dodał. Borowski powiedział, że SLD może poprzeć wniosek o wotum nieufności wobec minister Skarbu Państwa Aldony Kameli-Sowińskiej. Wniosek został zgłoszony w czerwcu przez posłów z SLD, PSL i AWS, kół prawicowych oraz kilku posłów niezrzeszonych. Komisja Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji negatywnie zaopiniowała we wtorek ten wniosek. Głosowanie w Sejmie zaplanowane jest na czwartek przedpołudniem. SLD przygotowało listę 21 pytań do minister Skarbu dotyczących prywatyzacji i uzależnia poparcie wniosku o jej odwołanie od odpowiedzi na te pytania. Liczymy na odpowiedź, przeanalizujemy ją. Są sprawy dotyczące metod, czy zamierzeń prywatyzacyjnych, gdzie nie mamy jasności co minister skarbu chce zrobić. Jeśli odpowiedzi będą satysfakcjonujące, tzn. minister przekaże nam informację o takim trybie prywatyzacji, który nas satysfakcjonuje, to może się wstrzymamy od głosowania - powiedział Borowski. Natomiast jeżeli potwierdzą się kuluarowe opinie, że tam się uwłaszcza zarząd, tu się robi przyspieszoną wyprzedaż, a gdzie indziej mości się gniazdka dla ludzi obecnej ekipy lub narusza się prawo i procedury, to poprzemy taki wniosek - dodał. Jednak SLD zdaje sobie sprawę, że jeśli minister Skarbu Państwa zostanie teraz odwołana, to prywatyzacje mogłyby zostać wstrzymane na pewien czas, który trudny jest obecnie do przewidzenia, pozostawiając budżet bez ponad 16 mld zł oczekiwanych jeszcze w tym roku wpływów. To jest bolesny dylemat - powiedział Borowski. Ale czy w imię kontynuowania procesu prywatyzacji tolerować i godzić się na zamierzenia ewidentnie szkodliwe? Jeżeli miałaby być kontynuowana szkodliwa prywatyzacja, to lepiej, żeby jej nie było - dodał.
(PAP)