Stewart dodaje jednak, że w przypadku Polski i Węgier istnieją także
regionalne czynniki, które sprawiają, że ich waluty stają się podatne na
wyprzedaż.
Płynność forinta jest wciąż niewielka, a od czasu liberalizacji duzi
gracze mogą wywoływać gwałtowne zmiany kursów przy stosunkowo niewielkich
nakładach - powiedział analityk CSFB.
W Polsce problemy mają przede wszystkim charakter polityczny. Pogarsza
się sytuacja budżetowa, a do tego dochodzi jeszcze niepewność związana z
wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Od dłuższego czasu złoty był
powszechnie postrzegany jako waluta przeszacowana.
Gracze obejmowali pozycje w złotych w oczekiwaniu na wpływy, które mogą
nigdy się nie zmaterializować - powiedziała Sonal Desai, analityk w WestLB.
Eksperci od jakiegoś czasu ostrzegali, że zaplanowane na resztę roku
bezpośrednie inwestycje zagraniczne mogą się okazać niewystarczające,
by pokryć rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących.
Bezpośrednie inwestycje w maju wyniosły około 300 milionów dolarów,
czyli mniej niż połowę deficytu na rachunku obrotów bieżących, który wyniósł
708 milionów dolarów.
Dodatkowo perspektywa dalszego spadku stóp procentowych sprawia, że
polski rynek obligacji staje się mniej atrakcyjny.
STABILIZACJA W DŁUŻSZEJ PERSPEKTYWIE
Według większości analityków forint, a w szczególności złoty, będą nadal
tracić. Kiedy jednak sytuacja nieco się uspokoi, straty te mogą dać
inwestorom korzystne możliwości do inwestowania w dłuższej perspektywie.
Uważamy, że dużo spekulacyjnego kapitału już opuściło Polskę, co
powinno ograniczyć dalsze straty a polskim rynkiem pojawi się
wtedy, gdy Sojusz Lewicy Demokratycznej, który prawdopodobnie obejmie władzę
po wrześniowych wyborach, zademonstruje swoją determinację w dążeniu do Unii
Europejskiej.
Według Sonal Desai z WestLB złoty w najbliższych miesiącach będzie
tracił na wartości, osłabiany przez kolejne złe wiadomości polityczne i
gospodarcze.
Węgry pozostają natomiast bardzo atrakcyjne i w najbliższym czasie
powinny nadal przyciągać zagraniczny kapitał, bo sytuacja gospodarcza w tym
kraju poprawia się - powiedziała.
Stracić na wartości nie powinna też czeska korona, bo w drugim półroczu
spodziewany jest duży napływ inwestycji zagranicznych do Czech.
Duży napływ kapitału do Czech i stosunkowo niski poziom zadłużenia
zagranicznego tego kraju oznacza, że Czechy powinny być bardziej odporne na
ewentualne wstrząsy niż ich sąsiedzi - powiedział Jake Moore, analityk z
banku Barclays.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780,
[email protected]))