Niski C/Z jest domeną niewielkich spółek

Akcje spółek z niską wartością wskaźnika cena/zysk to przede wszystkim papiery małych firm, które są na marginesie zainteresowania rynku. Mimo że tak atrakcyjny wskaźnik mają one już od kilku lat, dla inwestorów finansowych nie stanowi to żadnej zachęty inwestycyjnej. Walorami takich spółek handlują więc głównie inwestorzy indywidualni.

Nieduża różnica pomiędzy wartością rynkową akcji a przypadającym na nie zyskiem nie zawsze świadczy o atrakcyjności takiego papieru. Bywa, że taka niska wycena utrzymuje się przez dłuższy okres, a kurs akcji odstaje zarówno od rynku, jak i od swojej branży. Długotrwałe utrzymywanie się podobnego stanu może być tłumaczone dwojako. Albo spółka jest niedowartościowana, albo rynek pesymistycznie podchodzi do jej przyszłości. W warunkach amerykańskich akcje firm z niższym od rynkowego C/Z przynosiły często wyższe stopy zwrotu od indeksów, nierzadko będąc doskonałymi okazjami inwestycyjnymi. Na polskiej giełdzie akcje spółek z permanentnie niskim C/Z wyceniane są niżej niż w dniu pierwszego notowania. Na WGPW jest co najmniej siedem takich walorów. Wszystkie one od początku notowań charakteryzują się niskim wskaźnikiem cena/zysk, regularnie wypracowywanymi zyskami oraz wartością rynkową odbiegającą w dół od wyliczonej dla całego rynku średniej. Mimo że spółki te podczas swojej historii notowań nie zanotowały straty netto ani nie doświadczyły drastycznego spadku rentowności lub przychodów ? rynek podchodzi do nich z rezerwą. Pewnym wytłumaczeniem dla ich niskich wycen są mało atrakcyjne branże, do jakich należą: Wistil, Vistula oraz Skotan to sektor lekki, Mostostal Płock i Polnord należą do branży budowlanej, Hydrotor to elektromaszynówka, Yawal ? przemysł materiałów budowlanych. Kolejnym, chyba najbardziej istotnym, wytłumaczeniem niewielkiej popularności inwestycyjnej tych papierów jest wielkość tych firm ? spółki te mają za małą wartość rynkową, by stanowić cel inwestycyjny poważnego gracza na rynku funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. ? Mimo że fundamentalnie firmy nie są najgorsze, to inwestycja w takie akcje przez instytucje finansowe przeważnie mija się z celem. Po pierwsze, walory takich spółek mają bardzo niską płynność. Jeżeli fundusz ma 100 mln zł, to inwestycja nawet 1 mln zł oznacza w przypadku kilku z nich ściągnięcie nawet kilkadziesięciu procent free-float. To z kolei sprawia, że kupno takich akcji jest praktycznie niemożliwe podczas sesji giełdowej bez transakcji pakietowej. Skupienie z rynku takiej liczby walorów wiązałoby się bowiem z podbiciem ceny, co istotnie zmniejszyłoby ewentualną premię inwestycyjną. Dodatkowo 1% w aktywach funduszu, nawet po ich wzroście o 10% oznaczałoby realnie ich wzrost zaledwie o 10 pkt. bazowych ? uważa Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. Inwestycja w taką spółkę ma sens jedynie, gdy kupujący ma zamiar przygotować ją do sprzedaży inwestorowi branżowemu. W przeciwnym razie będzie miał kłopot z zamknięciem inwestycji. Inwestora instytucjonalnego ma już Mostostal Płock (Mostostal Warszawa), Skotan jest w trakcie połączenia z Garbarnią Brzeg, natomiast wokół Wistilu budowana jest grupa producentów z branży lekkiej. Bez inwestora pozostaje natomiast Hydrotor. Wszystko to sprawia, że takie akcje kupują przede wszystkim drobni inwestorzy. Widać to zwłaszcza po realizowanych obrotach, bowiem średni wolumen wynosi w ich przypadku od kilkuset do kilku tysięcy sztuk.

Michał Śliwiński