Wczorajsze notowania WIG20 otworzył na poziomie 1164,5 pkt., czyli z niewielką luką bessy. I choć luka ta nie została pokryta, to przebieg wczorajszej sesji ma optymistyczną wymowę dla posiadaczy akcji. Duży spadek wartości indeksu na początku notowań i jego późniejszy powrót spowodował, że na wykresie świecowym powstał młot. W bessie taka formacja zapowiada zakończenie spadków. W połączeniu z dość powszechnym pesymizmem wśród analityków i inwestorów, zwyżka może być nawet całkiem gwałtowana. Potwierdzeniem formacji młota powinno być otwarcie dzisiejszej sesji powyżej korpusu młota, czyli powyżej 1164,5 pkt. Pierwszym ograniczeniem dla korekty jest najszybsza linia trendu, przebiegająca na wysokości 1200 punktów, kolejnym ? poziom 1260 pkt. Oczywiście, gdyby na zamknięcie dzisiejszej sesji WIG20 spadł poniżej 1138 pkt., pozytywna wymowa młota przestanie mieć znaczenie. To jednak, że trend spadkowy zagrożony jest korektą, nie jest wystarczającą przesłanką do kupowania akcji, bo byłoby to klasycznym łapaniem dołka. Do zmiany tendencji potrzebna jest konsolidacja, a na razie nic takiego na wykresie indeksu nie widać. Zresztą dla młota charakterystyczne jest, że pierwsza fala wzrostowa, występująca bezpośrednio po formacji, bardzo często zostaje w całości zniesiona i dopiero kolejna zwyżka jest tą właściwą. Dla oscylatorów podążających za trendem, wczorajsza sesja praktycznie nie ma znaczenia. Zarówno średnie ruchome, ADX jak i MACD sygnalizują silny trend spadkowy. Ale już krótkoterminowe wskaźniki techniczne pokazują, że to dobre miejsce na punkt zwrotny. Zarówno RSI, jak i Ultimate pokazują wyraźne dywergencje na niskich poziomach. Zatem trzymajcie się niedźwiedzie!