Rząd przyjął w czwartek w nocy nowelizację budżetu zakładającą zwiększenie deficytu o 8,6 mld zł, nie zdecydował jednak o skali obniżenia wydatków, które mają być zmniejszane na bieżąco - podało CIR w komunikacie. Rada Ministrów podjęła decyzję o przedstawieniu szybkiej nowelizacji ustawy budżetowej polegającej na zwiększeniu deficytu o 8,6 mld zł - napisano w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu. Dochody budżetu w 2001 roku miały wynieść 161,1 mld zł, ale Ministerstwo Finansów prognozuje, że wobec osłabienia wzrostu PKB będą mniejsze o 17,24 mld zł. Wydatki, które miały wynieść 181,6 mld zł, minister finansów chciał obniżyć o 7,5 mld zł, a planowany deficyt 20,5 mld zł zwiększyć o 8,6 mld zł. Rząd uznał, że zmniejszenie dochodów może być większy niż 8,6 mld zł, ale ubytek o 17 mld zł jest najbardziej pesymistyczną prognozą. W komunikacie podano, że zmniejszenia dochodów nie da się precyzyjnie oszacować i dlatego rząd postanowił, że redukcja wydatków będzie odbywać się na bieżąco. (...) precyzyjne oszacowanie tego ubytku jest w tej chwili niemożliwe. Dlatego też, aby nie odwlekać decyzji o nowelizacji ustawy budżetowej, Rada Ministrów postanowiła, ze proces redukcji wydatków budżetowych dokonywany będzie na bieżąco, w ramach prerogatyw ministra finansów i Rady Ministrów (...) - podano w komunikacie. Po porannej części posiedzenie rządu wicepremier Janusz Steinhoff mówił, że rząd kierunkowo przyjął propozycje Ministerstwa Finansów, żeby z powodu niedoboru tegorocznych wpływów w wysokości 17,24 mld zł zwiększyć deficyt budżetu o 8,6 mld zł i obciąć wydatki o około 7,5 mld zł. Ta informacja oraz wyrażone dla niej poparcie Narodowego Banku Polskiego uspokoiły w środę sytuację na rynkach finansowych, które rano zareagowały panicznymi spadkami w oczekiwaniu, że deficyt może być większy niż zaproponował minister finansów. Deficyt budżetu państwa został po pięciu miesiącach wykorzystany w 99,3 proc. Rząd ma problemy z realizacją zaplanowanych na ten rok dochodów ze względu na znaczne spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, niższą inflację i mocny w pierwszej połowie roku kurs złotego. Musiał więc zdecydować o nowelizacji budżetu aby zapewnić jego płynność. Bogusław Grabowski z Rady Polityki Pieniężnej powiedział, że środowa decyzja rządu o nowelizacji budżetu uspokoi niepewność na rynku finansowym i pozwoli złotemu odzyskać równowagę. Po wypowiedzi wicepremiera giełda odreagowała potężny spadek jaki nastąpił tuż po środowym otwarciu, gdy WIG 20 ustanowił o 10.11 nowe minimum od kryzysu rosyjskiego w 1998 roku na poziomie 1.138,5 pkt. Indeks zamknął się w środę ze stratą 1,4 proc. na poziomie 1.160 pkt. Kurs złotego umocnił się do 4,39 zł za dolara na środowym zamknięciu wobec 4,55 zł za dolara rano. Na sfinansowanie deficytu budżetu powiększonego w stosunku do tegorocznego planu o 8,6 mld zł Ministerstwo Finansów przewidziało zwiększenie do końca roku emisji hortowych papierów skarbowych o blisko 10 mld zł, czyli o 50 proc. wcześniej planowanych. Grabowski powiedział, że rynek jest w stanie wchłonąć około 9 mld zł dodatkowej emisji papierów skarbowych. Każda decyzja upewniająca rynki, że rząd jest w stanie panować nad budżetem i nawet w stanie spowolnienia tempa wzrostu PKB jest w stanie kontrolować deficyt budżetowy, zwiększa pewność, że ta dodatkowa emisja zostanie wchłonięta - dodał. Po ogłoszeniu w południe wstępnej decyzji rządu prezes NBP Leszek Balcerowicz powiedział dziennikarzom, że traktuje propozycję zwiększenia deficytu budżetowego o 8,6 mld zł jako maksymalny wzrost i sądzi, że lepszym wyjściem dla rządu byłoby pogłębienie cięć w budżecie. Dariusz Rosati, członek RPP, uważa, że zwiększenie deficytu o 8-9 mld zł nie powoduje zagrożenia celu inflacyjnego i nie zmusi Rady do zaostrzenia polityki pieniężnej. Marek Belka, szefa doradców ekonomicznych prezydenta powiedział w środę wieczorem w telewizji publicznej, iż rząd może liczyć, że SLD zaaprobuje jego propozycje zwiększenia deficytu budżetowego, nie chce jednak brać politycznej odpowiedzialności za ciecia wydatków. Belka, który jest wymieniany jako kandydat numer jeden na stanowisko ministra finansów, jeśli SLD wygra wrześniowe wybory, dodał, że SLD nie będzie stosowało obstrukcji w pracach parlamentarnych nad nowelizacją tegorocznego budżetu. Zgodnie z konstytucją ustalenie wielkości deficytu budżetowego jest domeną rządu i parlament nie może jej zmienić. Jednak, aby rząd mógł zrealizować deficyt na zwiększonym poziomie, musi się na to zgodzić Sejm, nowelizując ustawę budżetową. W komunikacie po wieczornej części posiedzenia rządu podano, że przyjęcie dokumentu przewidującego nowelizację budżetu nastąpi w czwartek o 12.00, a następnie projekt będzie przekazany do Sejmu.
(PAP)