Z punktu widzenia inwestora giełdowego, rosnące portfele funduszy emerytalnych są coraz ważniejszym elementem w analizie perspektyw rynku. To, czy i ewentualnie kiedy ?emeryci? kupują lub ?wyrzucają? akcje czy papiery dłużne, może w istotny sposób wpływać na sytuację na rynku.Równie emocjonalnie mają prawo traktować inwestycje OFE ich klienci. Po pierwszych dwóch latach działalności tych instytucji pewnie już mało kto jednak wierzy w kolorowe, bombastyczne billboardy, sugerujące wieczną szczęśliwość uczestników funduszy.Trudno uznać pierwsze lata funkcjonowania OFE za sukces. Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest jednak ZUS. Fundusze zaś nie umiały lub nie chciały pokazać, że swoje obowiązki mogą wykonywać tanio. Opłaty przez nie pobierane są zdecydowanie za wysokie. To, zwłaszcza przy długotrwałej dekoniunkturze, osłabia siłę sloganu o potencjalnie większej opłacalności powierzania części składki funduszom, a nie ZUS-owi.Ale pocieszmy się ? fundusze emerytalne na pewno dokonały małej, choć chyba wciąż nie pojmowanej przez większość, rewolucji. Sprawiły mianowicie, że miliony osób, które nie miały nic wspólnego z giełdą, stały się pośrednio inwestorami. Niestety, na razie nie przekłada się to wcale na wzrost zainteresowania giełdą. Ale być może za jakieś kilka, kilkanaście lat...Tak jak cała reforma, fundusze emerytalne rozczarowały. Powszechne towarzystwa emerytalne same wykreowały atmosferę wielkich oczekiwań. Zbyt wielkich, jak na realne możliwości funduszy. Choć z drugiej strony, na przykład ja ? przynajmniej teoretycznie ? powinienem być w miarę zadowolony. Mój fundusz błyszczy w zestawieniach. Niestety, po niegdysiejszym, naiwnym entuzjazmie wobec nowego systemu nie ma już śladu (no, może poza czkawką...). Z perspektywy ostatnich dwóch lat można dojść do wniosku, że lepiej byłoby, by nikt ? ani ZUS, ani fundusz emerytalny ? nie ?troszczył się? za nas o nasze pieniądze. Nawet zakładając niższą efektywność samodzielnych inwestycji na przyszłość, ich ostateczny wynik mógłby okazać się lepszy, gdyż wielu z nas robiłoby to pewnie nieporównywalnie taniej. Politycy nie dali nam takiego wyboru. Skazani na korzystanie z usług ZUS-u i funduszy emerytalnych musimy jednak obserwować nie tylko tempo przekazywania (czy nieprzekazywania) składek, ale i to, na co nasze pieniądze są wydawane. Temu służy niniejszy, obszerny raport PARKIETU.Zapraszam do lektury!
[email protected]?Uparty jak fundusz? ? str. 52