Piotr Szczepiórkowski ? prezes PTE ComMercial UnionW ostatnim czasie zostały opublikowane dane, określające minimalną wymaganą stopę zwrotu, i okazało się, że jeden z funduszy musi dopłacić pieniądze. Z naszych analiz wynika, że problem ten może wystąpić również w niedalekiej przyszłości. W tej sytuacji należy zapewnić porównywalność wyników funduszy, na podstawie których określana jest minimalna stopa zwrotu. Wymaga to ujednolicenia zasad wyceny instrumentów dłużnych. Inna sprawa to sposób wyceny akcji znajdujących się w portfelach funduszu. Uważam, że lepszym odniesieniem jest średnia cena z sesji, a nie ? jak jest teraz ? cena z zamknięcia notowań. Są to ważne kwestie systemowe, które pośrednio wpłyną na obraz rynku.Kolejną sprawą, która wymaga zmian, są przeszkody o charakterze formalno-operacyjnym, które w praktyce bardzo utrudniają podjęcie inwestowania za granicą. Inwestycje takie przyniosłyby stabilizację portfela i dlatego należy określić (podobnie jak w Chile) ścieżkę stopniowego otwierania okna dla inwestycji zagranicznych, dokonywanych przez polskie fundusze emerytalne. Oczekujemy podjęcia merytorycznej dyskusji o inwestycjach w instrumenty zabezpieczające przed ryzykiem zmiany stopy procentowej. Na razie zarówno kontrakty futures, jak i transakcje terminowe są nie uwzględnione w ustawie. Dyskusyjne jest podjęcie transakcji typu swap. Z założenia długi horyzont inwestycyjny funduszy emerytalnych powoduje, że możliwość takiego zabezpieczania się przed ryzykiem zmiany procentowej jest bardzo istotna. Następna regulacja, której zmiana poprawiłaby funkcjonowanie funduszy, to dopuszczalne limity inwestycyjne w spółkach. Moim zdaniem, limity te powinny wynosić 10% w głosach (lub nawet więcej), a nie obowiązujące teraz 10% w poszczególnych emisjach. Obecne rozwiązanie powoduje, że mamy niewielkie możliwości obrony naszych praw jako akcjonariusze mniejszościowi. Chyba każdemu z OFE brakuje płynnego rynku publicznego papierów dłużnych. Rynek międzybankowy, mimo że płynny, nie opiera się, niestety, na aktywnych i zobowiązujących kwotowaniach. Oznacza to, że np. bank może proponować zupełnie inne ceny niż ujawnione na stronach informacyjnych. Co więcej, rynek międzybankowy, z uwagi na swoje ułomności, nie stanowi źródła wyceny aktywów, jest ona oparta na jeszcze gorszej jakościowo informacji z giełdy. Jako inwestorom o zdecydowanie długoterminowym podejściu do inwestycji, brakuje nam jeszcze jednego rozwiązania ? zwiększającego efektywność rynku ? krótkiej sprzedaży. Taka możliwość przysłużyłaby się przede wszystkim rynkowi. Akcje w naszych portfelach mogłyby bowiem z powrotem wrócić na rynek, zwiększając jego płynność i efektywność. Na razie coraz więcej walorów jest w posiadaniu funduszy emerytalnych, z niewielką szansą szybkiego powrotu do obrotu. Przy niskim tempie rozwoju kapitalizacji GPW brak rozwiązania umożliwiającego pożyczanie akcji może przyczynić się do stopniowego zmniejszania się liczby transakcji na warszawskim rynku.