Złoty wciąż znajduje się w okolicach 10% powyżej parytetu, rynek właściwie nie zareagował na dane o inflacji. Wspólna waluta znowu osłabła.
Na otwarciu wtorkowych transakcji za dolara trzeba było zapłacić 4,206 zł, za euro 3,583 zł, odpowiadało to poziomowi 10,1% powyżej starego parytetu. Szybko przeważyła podaż, po pół godziny byliśmy na 9,8%. USD podrożał o 1,6 grosza, wspólna waluta ? o 1,2 grosza. Potem dało się zauważyć nieznaczną przewagę ofert kupna. Około 13.00 wróciliśmy do poziomu otwarcia, przy identycznych kursach: 4,206 i 3,583. W ostatnich transakcjach dolara ceniono na 4,20 zł, euro na 3,576 zł, było to 10,25%.Poniedziałkowe dane o inflacji mogłyby wpłynąć na rynki finansowe wtedy, gdyby oznaczały możliwość zmian w polityce pieniężnej. Spadek stóp mógłby oznaczać wzrost cen obligacji (choć zapewne krótkotrwały, typowo spekulacyjny, ze względu na duże emisje pod koniec roku) oraz spadek wartości złotego. Tymczasem mało kto wierzy, że RPP mogłaby dokonać zmian w najbliższym czasie.W takiej sytuacji nie może dziwić, że zarówno na rynku polskiej waluty, jak i na rynku obligacji poziomy nie zmieniły się znacząco. Zresztą rynki były we wtorek bardzo ?senne?: niewielkie obroty, znikoma aktywność inwestorów.Z dalekiej Argentyny dobiegły informacje, że opozycja poparła rządowy projekt cięcia wydatków, co poprawiło na razie klimat inwestycyjny. Nie oznacza to jednak, że problemy się skończyły. Poza tym pamiętajmy o innych ?gorących? regionach, np. o Turcji. Trudno więc uznać, aby informacje te w jakiś szczególny sposób wspierały obecnie złotego.W środę poznamy dane o produkcji przemysłowej i o cenach produkcji w czerwcu. Przypomnijmy: analitycy oczekują, że produkcja wzrośnie o 1,5% miesiąc do miesiąca i spadnie o 0,4% rok do roku, średnia prognoz dotyczących PPI to 0,2% miesiąc do miesiąca i 1,8% rok do roku. Wydaje się jednak, że nie dane makroekonomiczne są obecnie najbardziej oczekiwane przez rynki. Nawet posiedzenie RPP nie cieszy się dużym zainteresowaniem. O wiele ważniejsze będzie zapewne kolejne posiedzenie sejmu, a wszystko za sprawą nowelizacji budżetu. I to nie tylko w kontekście jej przyjęcia. Ważne będzie także to, jak o zmianach wypowiadać się będzie opozycja, która ? na co wiele wskazuje ? przejmie po wyborach władzę.Rano za euro płacono 0,8498 USD. Potem nieznacznie przeważył popyt i dotarliśmy do 0,8520. I właściwie do końca dnia niewiele się już działo. Oscylowaliśmy między 0,8508 a 0,8528. W ostatnich transakcjach za wspólną walutę płacono 0,8515 USD.Wtorkowe dane o gospodarce amerykańskiej nie były nadzwyczaj optymistyczne. Wprawdzie poprawił się wskaźnik sprzedaży detalicznej (wzrost o 1,2% w porównaniu ze spadkiem o 1,3% w poprzednim okresie), ale jednocześnie spadła produkcja przemysłowa (o 0,7%, w poprzednim miesiącu zmniejszenie o 0,5%, średnia oczekiwań analityków to także ? 0,5%). N