Złoty osłabił się w piątek. Przyczyniły się do tego informacje z Argentyny, obawy związane ze skutkami powodzi oraz zmiany na rynku eurodolara. Wspólna waluta najpierw wzrostem, a potem spadkiem zareagowała na dane o amerykańskim PKB.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,213 zł, za euro 3,695 zł, odpowiadało to 8,55% powyżej starego parytetu. Potem można było zauważyć nieznaczną przewagę popytu na polską walutę. Około 11.00 byliśmy na 8,85%, przy kursach 4,202 i 3,682. Następne trzy godziny upłynęły względnie stabilnie. Około 14.00 złoty zaczął słabnąć i godzinę później dotarliśmy do 8,15%. Dolara ceniono na 4,227 zł, wspólną walutę na 3,71 zł. Koniec dnia przyniósł wzmocnienie i w efekcie dotarliśmy do 8,65%. Poziomy wynosiły odpowiednio 4,218 zł i 3,684 zł.Do osłabienia polskiej waluty przyczyniły się między innymi doniesienia z Argentyny. Znowu opóźniono głosowanie nad cięciami wydatków w izbie wyższej parlamentu, poza tym zaczęły pojawiać się głosy, że może jednak dojść do niedotrzymania terminów obsługi zadłużenia. Część inwestorów sprzedawała złotego także dlatego, że obawiają się oni skutków powodzi. Może ona skomplikować i tak już niełatwą sytuację budżetu.Po południu polska waluta najpierw straciła, a potem zyskała głównie ze względu na zachowanie rynku eurodolara.Straty nie są bardzo duże, poza tym wciąż wszystko dzieje się przy niskich obrotach i niewielkiej aktywności uczestników rynku.We wtorek poznamy czerwcowe wyniki rachunku obrotów bieżących. Średnia prognoz oscyluje wokół 760 mln USD deficytu i oznaczałoby to niewielką poprawę w stosunku do danych sprzed roku. Wskaźnik deficyt/PKB nieznacznie by się poprawił. W sumie zostałoby to przyjęte raczej pozytywnie i dałoby dodatkowy impuls wzrostowy dla polskiej waluty. Czynnikiem negatywnym byłyby ewentualne nowe niepokojące informacje dotyczące powodzi. Musimy także pamiętać o zagranicy, głównie o sytuacji w Argentynie.Rano za euro płacono 0,8784 USD. Szybko przeważyła podaż, dotarliśmy do 0,8755, lekka korekta i aż do popołudnia sytuacja stabilna w okolicach 0,8765. Bardzo wyraźny skok wartości nastąpił dopiero o 14.30 (czas publikacji danych o amerykańskim PKB). Prawie od razu wspólna waluta wspięła się z 0,877 na 0,8806 USD. Potem doszło jednak do jeszcze bardziej spektakularnej korekty i kończyliśmy na 0,8730.Amerykański PKB wzrósł w II kwartale o 0,7%. W pierwszej chwili dane odebrano negatywnie, ale potem przeważył pogląd, że to w końcu wzrost, a nie spadek, więc widmo recesji się oddala. Dolar najpierw więc się osłabił, a potem wzmocnił. Wskaźnik optymizmu University of Michigan Confidence spadł do 92,4. Spodziewano się, że pozostanie na dotychczasowym poziomie, czyli 93,7.