Ubiegłotygodniowy wzrost przerwał najdłuższą od 1991 roku serię 8 kolejnych tygodniowych spadków wartości WIG. O ile długoterminowi inwestorzy zastanawiają się obecnie, czy oczekiwane pod koniec tego roku ożywienie gospodarcze rzeczywiście się zmaterializuje, a tempo globalnego wzrostu gospodarczego nurkujące od roku w dół wyrówna lot tuż nad poziomem zero, o tyle krótkoterminowi spekulanci, aktywni na naszym rynku, próbują odpowiedzieć sobie na pytanie o charakter trwającego od tygodnia wzrostu. Ostatni spadek, rozpoczęty ?podwójnym szczytem? w kwietniu-maju, osiągnął już w zasadzie zarówno zasięg, jak i czas trwania typowy dla wcześniejszych fal wyprzedaży obserwowanych w trakcie 16-miesięcznej bessy. Z tego względu zasadne jest traktowanie rozpoczętego 25 lipca ruchu jako początku korekty całego spadku, która w najbliższych tygodniach doprowadzi WIG20 w pobliże kluczowego oporu, wyznaczonego przez minima z marca i kwietnia w strefie 1317?1331 pkt. Tym bardziej że ostatnie wzrosty na naszym rynku zostały potwierdzone przez analogiczne ożywienie na głównych giełdach zagranicznych (patrz środowe przełamanie przez Nasdaq Composite 2-miesięcznej linii trendu spadkowego).Osobiście jednak sądzę, że ? by sprawę nieco skomplikować ? warto rozważyć jeszcze jeden scenariusz techniczny, w którym ostatnia zwyżka jest jedynie częścią korekty w ramach spadku rozpoczętego 20 kwietnia (fala C nieregularnej płaskiej 4-ki). W takim przypadku rynek dodarłby obecnie jedynie nieznacznie powyżej poziomu 1229 (szczyt z 16 lipca), a następnie jeszcze raz wznowił trend spadkowy do nowego minimum.