Członkowie Rady Polityki Pieniężnej wiele swoich decyzji uzasadniają koniecznością dbania o poziom inflacji w długim terminie. Tymczasem coraz częściej słychać z zagranicy, iż RPP ma opinię nadmiernie skoncentrowanej na bieżącym poziomie wskaźnika wzrostu cen. Z tą opinią zgadza się też część ekonomistów w kraju.
RPP przy prowadzeniu polityki pieniężnej uwzględnia tzw. cele inflacyjne. Jeden ustalany jest przez Radę na dany rok (na ten wynosi 6?8% inflacji na koniec grudnia). Drugi to cel średniookresowy, który rada ustaliła na początku swojej działalności. Zakłada on zbicie inflacji poniżej 4% na koniec 2003 r. I właśnie ten drugi, średniookresowy cel Rada ? jak twierdzą jej członkowie ? uważa za najważniejszy. Wielokrotnie członkowie Rady mówili, że chcą przede wszystkim zrealizować cel na koniec 2003 r. i w związku z tym nie zwracają uwagi na chwilowe zmiany trendów inflacyjnych oraz ostrożnie podejmują decyzje o cięciach stóp.Tymczasem okazuje się, iż za granicą RPP jest postrzegana jako ciało nadmiernie skupione na bieżącej inflacji, które nie patrzy na procesy gospodarcze i inflacyjne w dłuższej perspektywie. Taką opinię ma o RPP Shanat Patel, ekonomista Deutsche Bank London. Niedawno z kolei przedstawiciele węgierskiego banku centralnego stwierdzili, że nie będą brać przykładu z Polaków i będą patrzeć na inflację w dłuższej perspektywie.Z opiniami zza granicy zgadza się część polskich analityków. ? Przez ostatnie kilka lat trudno się było oprzeć wrażeniu, iż RPP koncentruje się na bieżącej inflacji, bo wszystkie ważniejsze decyzje w polityce pieniężnej były podejmowane po przekroczeniu przez wskaźnik wzrostu cen jakichś znaczących poziomów ? powiedział Mateusz Szczurek, analityk ING Barings. ? Nadreakcją było też podniesienie stóp w sierpniu ubiegłego roku. Uważa on jednak, iż ostatnio postępowanie Rady zmienia się. ? Być może odchodzi ona od polityki reagowania na gwałtowne zmiany inflacji ? stwierdził.Tymczasem, według Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty BRE, właśnie ostatnio RPP zaczęła wykazywać zbyt duże zainteresowanie notowanym przez GUS poziomem inflacji.? Od sierpnia do początku tego roku wydawało się, iż RPP ma jasną strategię szybkiej dezinflacji i dla jej uzyskania będzie gotowa spowodować spowolnienie wzrostu PKB ? powiedział. ? Jednak od początku roku komunikacja RPP z rynkami się pogorszyła. Rada raz używa inflacji bieżącej do uzasadnienia obniżek stóp, a innym razem do tego, by stóp nie obniżać.Dariusz Filar, główny ekonomista Pekao SA, uważa jednak, iż cel średniookresowy jest ciągle widoczny w decyzjach Rady. ? Gdyby nie cel średniookresowy, Rada mogłaby sobie teraz pozwolić na większe redukcje niż do tej pory ? powiedział. ? Choć dotąd dwukrotnie się nie zgadzałem z Radą. Raz w 1999 r., gdy RPP nadmiernie szybko obniżała stopy, a drugi raz w sierpniu ubiegłego roku, gdy je zwiększyła o dodatkowe 1,5 pkt. proc.Jego zdaniem, nadmiernie szybkie obniżanie stóp w 1999 r. można złożyć na karb braku doświadczenia RPP. Rzeczywiście jednak można czasem odnieść wrażenie, iż zbyt szybko dokonuje ona zmian oprocentowania w NBP. ? Rada koncentruje się na celu średniookresowym ? stwierdził Marek Zuber z BPH. ? Jednak walka z inflacją w sytuacji nadpłynności sektora bankowego i gdy decyzje RPP mają wpływ tylko na ok. 50?55% gospodarki jest trudna. Powoduje to, iż Rada jest zmuszona do stosowania znacznie ostrzejszej polityki wobec tej części gospodarki, na którą ma wpływ, aby uzyskiwać pożądane efekty.
M.S.