Realny spadek wartości polskiej waluty i wzrost wartości euro do dolara (przekroczyliśmy poziom 0,90!) doprowadził do wyraźnych zmian na rynku eurozłotego. Wspólna waluta kosztowała w poniedziałek ponad 3,80 zł.
W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,212 zł, za euro 3,765 zł, odpowiadało to 7,65% powyżej starego parytetu. Przez pierwszą godzinę było bardzo stabilnie, nic się nie działo. Dopiero około 10.00 złoty zaczął słabnąć i około południa dotarliśmy do 6,95%. Dolar podrożał o 2,3 grosza, wspólna waluta o 3,5 grosza. Potem na rynku USD/zł doszło do lekkiego odreagowania, osiągnęliśmy 4,227, co przy niezmiennym kursie euro/zł zaprowadziło nas na 7,05%. Te poziomy utrzymywały się aż do 16.00. Koniec dnia przyniósł korektę i ponownie zeszliśmy poniżej 7%. Kursy zamknięcia to 4,236 zł i 3,806 zł, czyli 6,9% powyżej starego parytetu.Wciąż te same czynniki oddziałują na złotego, przy czym w poniedziałek głównym tematem rozmów inwestorów był budżet na 2002 rok. W dalszym ciągu sytuacja nie jest jasna. Wiadomo jedynie, że ministerstwo finansów robi wszystko, aby ograniczyć przyszłoroczne wydatki i jednocześnie maksymalnie zwiększyć dochody, by w ten sposób deficyt budżetowy zmieścił się w granicach 4?4,5% PKB. Nie wiadomo jednak, czy po pierwsze to się uda, a po drugie, czy przedstawiony projekt będzie realistyczny. Inwestorzy z niecierpliwością oczekują na nowe informacje.W tym tygodniu poznamy wiele ważnych danych makroekonomicznych. W czwartek dowiemy się, ile wyniosła lipcowa inflacja. Analitycy oczekują, że dojdzie do jej wyraźnego spadku. Średnia oczekiwań to 5,2%, rok do roku. Jest to bardzo prawdopodobne (mało tego, możemy zobaczyć jeszcze niższą inflację), a to za sprawą silnego spadku cen żywności. Ten sezonowy efekt powinien wpływać na CPI także w następnych kilku miesiącach. Dane o PPI i produkcji przemysłowej, które poznamy w piątek, potwierdzą zapewne, że w gospodarce dobrze się nie dzieje, mamy bowiem do czynienia z silnym osłabieniem tempa wzrostu popytu wewnętrznego. Średnia prognoz to wzrost produkcji o 3,3%, rok do roku (głównie za sprawą korzystnej relacji dni roboczych) i wzrost PPI o 0,5%, roku do roku.Jeśli przewidywania się potwierdzą, będzie to czynnik zwiększający prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych już na najbliższym posiedzeniu RPP (w przyszłym tygodniu). Za pozostawieniem stóp na dotychczasowym poziomie przemawiają kłopoty w finansach publicznych.Rano za euro płacono 0,8944 USD. Potem prawie przez cały dzień można było obserwować przewagę popytu. Powoli, ale systematycznie osiągaliśmy coraz wyższe poziomy. Kilkanaście minut po 16.00 dotarliśmy do 0,9006 USD. Kończyliśmy poniedziałek na 0,8985 USD.Wspólna waluta wciąż zyskuje na wartości. Inwestorzy przestali już wierzyć, że gospodarka amerykańska zaczęła wychodzić z kryzysu. Nawet opublikowane dane o wyraźnym spadku sprzedaży detalicznej w Niemczech nie zdołały zniechęcić do kupowania euro. N