Czytując PARKIET wiele razy natknąłem się na artykuły traktujące o potrzebie zapewnienia dopływu na rynek drobnych inwestorów, dawców krwi być może. W wielu dyskusjach czy to w internecie, czy to w prasie, ciągle grzmi się o potrzebie upowszechnienia giełdy, o edukacji społeczeństwa, o wolnym rynku.W swoim liście chciałbym podzielić się spostrzeżeniami drobnego inwestora, jakim jestem, na temat praktyki pewnego biura maklerskiego. Oto jak wygląda rzeczywistość.Otworzyłem rachunek inwestycyjny i zadowolony z tego faktu rozpocząłem składanie zleceń. Prowizja od zleceń była wielce zachęcająca. Na tyle, aby opłacało się realizować zyski nawet minimalne. Czyli ? 0,6%, a nie mniej niż 2 zł (początkowo było 8, ale zmniejszono ją w II kwartale br.). Przy zleceniach w wysokości ok. 800 zł, nie odczuwało się ciężaru opłat i można było szukać okazji nawet przy minimalnych ruchach. I cóż się stało? Stało się to, co wszyscy wiemy ? na rynku wcale wesoło nie jest. W biurach również ? ciągły brak klientów.Ale cóż z tego? Nagle dowiaduję się, że moje biuro... podnosi mi prowizję na ?standardową?, czyli 1,5%, ale nie mniej niż 25 zł. Drogo? Zależy dla kogo. A teraz przytoczę zapis z regulaminu prowadzenia rachunku inwestycyjnego:?Za świadczone usługi oraz czynności związane z obsługą rachunków biuro pobiera opłaty i prowizje określone w Taryfie prowizji i opłat. Biuro ma prawo dokonać zmiany Taryfy prowizji i opłat. Nowa lub zmieniona Taryfa (...) podawana jest do wiadomości w trybie określonym w paragrafie A ust. 1?.A co mówi ustęp 1 paragrafu A? ?Wszelką korespondencję z zastrzeżeniem paragrafu B biuro przesyła pod wskazany przez inwestora adres korespondencyjny lub za pośrednictwem innych urządzeń(...)?. Znów odwołanie do następnego paragrafu B, lecz on mówi o zmianach regulaminu.Pewnie Pan Redaktor szuka tutaj kruczka? Nie ma żadnego. Jest za to nabijanie w butelkę, ponieważ:1. Po złożeniu zlecenia dowiedziałem się, jaką to prowizję zapłaciłem. Przy tym poziomie opłat musiałbym czekać pewnie nie wiadomo ile, aż będę mógł cokolwiek z tym papierem zrobić (akcja jednej ze spółek z WIG20).2. Nie zostałem powiadomiony o zmianie, choć to wynika z Regulaminu.3. Próbuje się mnie mamić w biurze, że ?przecież nikogo nie powiadamiamy. Mamy bardzo dużo klientów (!!!)?.4. ?Musi pan negocjować z szefem, zadzwoni do Pana? ? po czym cisza, długa, aż boli, a na rynku spadki.W końcu nie wytrzymuję i dzwonię do szefa i zaczynają się negocjacje ? Dam Panu niższą prowizję, jeśli zrobi Pan 10 000 zł obrotu w miesiącu (przy obecnym poziomie nowej prowizji...). Odpowiadam więc pytaniem:? Na czym, jeśli Pańskie biuro rekomenduje pozostawanie poza rynkiem do października?? Cisza, po czym odpowiedź ?Wie Pan, ci analitycy...? (pewnie bym pohandlował, ale przy tych opłatach to samobójstwo.) Więc mówię, że w takim razie będę szukał innego biura, które nie jest takie drogie. ?No to ja do Pana oddzwonię i może coś zaproponuję?.Cóż, okazuje się, że biuro się skomputeryzowało, postawiło CallCentre, zlikwidowało POK-i, bo nierentowne. Był to argument, którym posługiwał się człowiek reprezentujący biuro ? a przecież to już jest prawie standard. I ponieważ zmniejszenie kosztów w postaci tych wszystkich usprawnień nie wystarczyło, zabrano się za drobnych. Bo przecież, który WIELKI inwestor z OGROMNYMI obrotami jest na prowizji 1,5%? Humor? Chyba nie ? tu rodzi się pytanie: jak długo jeszcze chce się w ten sposób zniechęcać drobnych inwestorów do wejścia na rynek. Nie ulega wątpliwości, że obecnie żądanie robienia wielkich obrotów od drobnicy, jak również ?wpuszczanie? ich w niskie prowizje przy krwawiącym rynku jest robieniem w konia tychże (przy założeniu, że później wycina im się numery w postaci nie mniej niż 25 zł). Najnormalniej w świecie.Brzmi to jak: Strać dla nas trochę pieniędzy, będziemy mieli z ciebie pożytek (czyt. zarobek). Rób obroty, w imię utrzymania niskich prowizji ? to się NAM opłaci. W świetle swych może nie najciekawszych doświadczeń skłaniam się ku tezie, że niektórzy wcale nie są zainteresowani drobnymi, choć ich do siebie poprzez różne promocje zapraszają. W moim przypadku zadziała homo economicus ? na rynku pozostało jeszcze wiele biur, z którymi można współpracować jako ?drobny?. A na zakończenie pytanie, retoryczne być może: Jak drobni mają stać się rekinami, jeśli ich zyski w sprytny sposób przekierowywane są do kieszeni tych, którzy potrzebują pokrycia kosztów swych inwestycji z ich krwi?Pozdrawiam serdecznie
Robert Danielkiewicz