Dodatkowy dzień przerwy między notowaniami nie nastroił pozytywnie giełdowych graczy, którzy wyprzedaż akcji rozpoczęli już na otwarciu czwartkowej sesji, a zakończyli dopiero około 14.30. W efekcie WIG spadł aż o prawie 3%. Przyznam, niestety, że taka sesja była potrzebna, by raz a dobrze przypomnieć, w jakim trendzie się znajdujemy. Za dużo było ostatnio nadziei na zwyżkę, a jeśli już mieliśmy z nią do czynienia, była ona wymuszona i oderwana od fundamentów. Wczoraj sygnał do wyprzedaży dała (podobnie jak we wtorek do kupna) TP SA, a niespodziewanie dołączył do niej bank Pekao SA.Przed kilkoma dniami indeks wybił się dołem z formacji klina zniżkującego, który mimo wszystko dawał pewne szanse na zakończenie spadków. Takie rozstrzygnięcie sprawia, że 11 500 pkt. staje się poziomem docelowym bieżącej zniżki. Nadal jednak uważam, że cała bessa nie zatrzyma się wcześniej niż na wysokości 10 500 pkt. Potwierdza to wygląd wykresu tygodniowego, na którym powstaje następna duża czarna świeca. Oczywiście, mamy jeszcze piątek i można się łudzić, że przyniesie on silny wzrost, a tym samym na wykresie tygodniowym powstanie (modna ostatnio) formacja młota. Sądzę, że nie ma na to szans, a sam kształt wymagałby potwierdzenia. Warto zauważyć, że od początku czerwca żadna tego typu formacja nie została potwierdzona przez świecę z następującego po niej tygodnia.