Miniony tydzień na warszawskim parkiecie przyniósł po raz kolejny spadki, które z każdym kolejnym dniem były coraz mocniejsze. Początek tygodnia był jeszcze w miarę dobry, we wtorek indeksy zanotowały nawet wzrost. Niestety, kolejne dni pokazały dobitnie, w którą stronę zmierza rynek. Ogólnemu trendowi nie oparł się nawet ulubieniec zagranicy, czyli Pekao SA, którego walory zanotowały blisko dwudziestoprocentowy spadek. Paniczna wyprzedaż akcji, z którą mieliśmy do czynienia w czwartek i piątek, została zapewne wywołana zamieszaniem wokół przyszłorocznego budżetu. Rynkowi nie pomogły nawet bardzo dobre dane na temat inflacji, która była najniższa w historii. Bezsprzecznie najważniejszym wydarzeniem następnego tygodnia będzie posiedzenie RPP, której członkowie będą mieli trudny problem do rozwiązania. Z jednej strony spadająca inflacja, a z drugiej widmo powiększającego się deficytu budżetowego w następnym roku. Jeszcze dwa tygodnie temu wydawałoby się prawie oczywiste, że po tak głębokim spadku inflacji, z jakim mieliśmy do czynienia w lipcu, Rada nie będzie miała żadnego problemu z obcięciem stóp. Ostatnie zawirowania wokół budżetu mogą znacząco taką decyzję utrudnić. Pomimo tych kłopotów jest to według mnie ostatnia dobra okazja do redukcji stóp, dlatego też Rada powinna zdecydować się na obniżkę o 1 punkt procentowy. Kształt przyszłorocznego budżetu poznamy naprawdę dopiero za kilka miesięcy, bo to, co prezentuje obecnie Ministerstwo Finansów, to dopiero przymiarki, które nowy rząd utworzony po wyborach będzie mógł łatwo zmienić.