Złoty nieco mocniejszy

Rynek nie wierzy, że RPP ogłosi dzisiaj redukcję stóp procentowych. Przeszkadzają w tym kłopoty z budżetem na przyszły rok. Resorty nie chcą się zgodzić na drastyczne oszczędności proponowane przez Ministerstwo Finansów. Wczoraj wieczorem ze stanem prac nad budżetem miał się zapoznać rząd.

Wczoraj przez cały dzień Ministerstwo Finansów liczyło oszczędności i zmiany w budżecie, zaproponowane przez poszczególne resorty. Ostatnim, które przysłało swoje propozycje, było Ministerstwo Pracy. Jak nieoficjalnie dowiedział się PARKIET, oszczędności, które wskazał ten resort, sięgają zaledwie 1 mld zł. Jednak nieco inaczej szacuje on skutki nowych ustaw, więc całość tego pakietu szacowana jest w resorcie finansów na ok. 7 mld zł. W połączeniu z propozycjami innych resortów, daje to ok. 10 mld zł oszczędności. Tymczasem MF chce w rezultacie, po cięciach i zwiększeniu dochodów, zredukować deficyt z ponad 88 mld zł (11,1% PKB) do niewiele ponad 35 mld zł (4,5% PKB). I ? jak zapowiedział Rafał Zagórny, wiceminister finansów ? tego ostatniego poziomu MF będzie się trzymało i znajdzie się on w nowych założeniach do projektu przyszłorocznego bu-dżetu.Nieoficjalnie wiadomo, iż propozycje resortów zostaną włączone do tzw. wariantu pesymistycznego budżetu, który pierwotnie zakładał wydatki na poziomie 216,4 mld zł, a dochody rzędu 128,2 mld zł. Złagodzi to zapewne jego wydźwięk i obniży wysokość 88--mld deficytu. Jednak inne założenia poprawionego projektu przyszłorocznego budżetu będą zbliżone do pierwotnej wersji.? W propozycjach ministerstw nie ma nic, co by uzasadniało zmianę założeń makroekonomicznych ? powiedział R. Zagórny.Resort finansów chce zwiększyć dochody do 149,1 mld zł oraz zmniejszyć wydatki do 184,4 mld zł. Jednak już raz KERM i KSRM nie zgodziły się na taką wersję budżetu. I fakt, że MF chce przedstawić bardzo podobny dokument oznacza, iż prace nad budżetem mogą się poważnie przeciągnąć.Nadmierny deficyt budżetowy może uniemożliwić RPP obniżanie inflacji w przyszłym roku. W tej sytuacji inwestorzy uznali, iż szanse na obniżkę stóp na trwającym od wczoraj posiedzeniu Rady są znikome. Dzięki temu złoty się wczoraj nieco wzmocnił. Na poniedziałkowym zamknięciu dolar kosztował 4,285 zł, a euro ? 3,905 zł. Wczoraj na otwarciu euro staniało do 3,8950 zł, a dolar ? do 4,2650 zł. Potem złoty jeszcze się wzmocnił, jednak po południu zaczął już tanieć i spadł do poziomu niższego niż na otwarciu. Dzień jednak zakończył nieco silniejszy, bo ceny walut wróciły do poziomu z otwarcia.

M.S., PAP