Wskutek zakończonej w miniony piątek kolejnej zniżki rynku akcji obecna, trwająca od kwietnia, fala bessy stała się najgłębszą spośród 4 dotychczasowych (29,2% wobec 28,7%, 28,7% i 23,8%). Zamieszanie wywołane przedstawionymi przez ministra finansów prognozami przyszłorocznego deficytu fiskalnego uzasadnia oczywiście przeciąganie się spadków. Rynek najprawdopodobniej zdaje sobie jednak sprawę, iż wywołana dyskusja ma na celu wymuszenie na rządzie (i opozycji) zgody na dokonanie cięć w rubryce ?chleb i igrzyska? przyszłorocznego budżetu. Zakładam, że resztki instynktu samozachowawczego naszych polityków nakażą im akceptację proponowanych oszczędności. Można się jedynie obawiać ich wrodzonej prostoduszności, która tradycyjnie może im podpowiadać podwyżkę podatków jako metodę zapełnienia pustoszejącego skarbca, a która dałaby oczywiście efekt odwrotny.Kolejnym powodem ostatniej słabości naszego rynku akcji były wyłamania w dół z istotnych konsolidacji, do których doszło na wielu ważnych rynkach zagranicznych. O ile w przypadku Nasdaq Composite ostatnie wybicie w dół grozi co najwyżej spadkiem do poziomu kwietniowego minimum, o tyle wyłamanie się indeksu Hang Seng z ponad 2-letniej ?głowy z ramionami? (analogicznej do tej widocznej na WIG20 powyżej poziomu 1300) oraz spadek brazylijskiej Bovespy poniżej minimów z ostatniego 1,5 roku mogą mieć znacznie bardziej negatywne konsekwencje. Również nowe minimum DAX świadczy o tym, że rynek nie za bardzo na razie jest w stanie podekscytować się perspektywą powszechnie oczekiwanego pod koniec tego roku globalnego ożywienia gospodarczego.