Lepszy od oczekiwań deficyt obrotów bieżących nie spowodowałumocnienia złotego. Wspólna waluta przez cały dzień traciła, przebijającpod koniec dnia poziom 0,91.

Cały dzień upłynął na oczekiwaniu, chodziło oczywiście o stan rachunku obrotów bieżących. Nie oznacza to jednak, że nic się nie działo, docierały do nas bowiem różne ciekawe informacje. Wypowiadali się np. członkowie RPP. Niestety, nie jednym głosem. Dariusz Rosati wskazał na to, że jeśli trend inflacji będzie korzystny (on taki przewiduje), a nowy rząd przyjmie zadowalający budżet i ogłosi plan ratowania finansów publicznych, to może dojść do obniżki stóp procentowych. Z kolei z wypowiedzi Bogusława Grabowskiego wynikało, że jeśli spełnione będą wyżej wymienione warunki, to co najwyżej może nie dojść do podwyżki stóp. I jak tu spekulować?O 16.00 poznaliśmy lipcowy stan rachunku obrotów bieżących. Po raz kolejny zaskoczył on rynek, tym razem pozytywnie. Dobre informacje zawdzięczamy wciąż silnemu eksportowi (w stosunku do poprzedniego miesiąca zanotowaliśmy nawet wzrost o ponad 100 mln USD), stabilnemu importowi (nie widać ożywienia popytu wewnętrznego) oraz bardzo dobrym wynikom niesklasyfikowanych obrotów bieżących. To właśnie ten trzeci czynnik jest głównym ?winowajcą? przestrzelenia prognoz, poprawa w stosunku do czerwca zamyka się bowiem kwotą prawie 200 mln USD, czego nikt się nie spodziewał. Mogło na to wpłynąć gwałtowne osłabienie złotego z początku miesiąca, które uatrakcyjniło ceny w Polsce. Poza tym w pierwszym miesiącu wakacji odwiedzało nas więcej osób. Tyle tylko, że w poprzednich latach nie obserwowaliśmy tak wyraźnego efektu.Eksport wciąż jest silny. Znaczna jego część to efekt działalności dużych firm, filii zachodnich koncernów, które są mniej wrażliwe na kurs złotego (Opel, Fiat, Isuzu itd). Trzeba także zwrócić uwagę na fakt, że wiele przedsiębiorstw musi sprzedawać, bo podpisały kontrakty i nie mogą ich renegocjować. Poza tym wciąż słaby popyt wewnętrzny zmusza do eksportu za wszelką cenę. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż bardzo prawdopodobne jest dotarcie do 6% PKB w grudniu. Import może zacząć rosnąć (prawdopodobna jest lekka odbudowa popytu w czwartym kwartale), eksport może lekko spaść w odpowiedzi na niekorzystny kurs złotego.Polska waluta praktycznie nie zareagowała na informację o deficycie obrotów bieżących. Przez cały dzień byliśmy w okolicach 6?6,2% powyżej parytetu (otwarcie 4,228 zł i 3,89 zł, czyli 6%, zamknięcie 4,228 zł i 3,85 zł, czyli 6,2%). Dla rynku złotego wciąż najważniejsze są: sytuacja w finansach publicznych oraz prywatyzacje. Poza tym słaby import potwierdza tezę o bardzo niskim popycie wewnętrznym, a to, wg niektórych inwestorów, może przybliżać nas do kolejnej obniżki stóp procentowych.Wspólna waluta rano kosztowała 0,9180 USD. Prawie do razu przeważyła podaż, która zaowocowała spadkiem wartości. Tydzień kończyliśmy na 0,9095.