Złoty przez większą część dnia utrzymywał się w okolicach 6,5% powyżej parytetu. Nie widać jakiejś silnej reakcji na piątkowe dane. Wspólna waluta przez cały poniedziałek traciła na wartości, kończąc w okolicach 0,917 USD.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,24 zł, za euro 3,85 zł, odpowiadało to 6,25% powyżej starego parytetu. Szybko przeważył popyt i po godzinie byliśmy na 6,55%. Dolar potaniał o grosz, wspólna waluta o 1,5 grosza. Takie mniej więcej poziomy utrzymywały się aż do późnego popołudnia. Dopiero około 15.30 ponownie dało się zauważyć zwiększoną liczbę ofert kupna. O 16.00 dotarliśmy do 6,7%, kursy wynosiły 4,224 zł i 3,83 zł. Do końca dnia niewiele już się działo.Teraz możemy już na pewno powiedzieć, że piątkowe dane nie zrobiły wrażenia na polskiej walucie. Jak już pisałem, są one dobre w tym sensie, że deficyt jest mniejszy i spadł wskaźnik deficyt/PKB (do około 5,1%). Ale z drugiej strony, w znacznej mierze jest to wynikiem nadspodziewanie dobrych obrotów przygranicznych (nie sklasyfikowane obroty bieżące). Poza tym potwierdza się teza, że wciąż nie widać ożywienia gospodarki.Rozpoczęty tydzień nie będzie obfitował w dane makroekonomiczne. Właściwie jedyną ważną informację poznamy we wtorek o 16.00. Dowiemy się bowiem, jak zmieniły się ceny żywności w II połowie sierpnia. Analitycy zastanawiają się, czy wciąż utrzyma się silny trend spadkowy. Jeśli tak, możemy liczyć na kolejne wyraźne obniżenie wskaźnika inflacji, być może nawet do poziomu poniżej 5% rok do rok. Czy wtedy Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp? Wszystko wskazuje na to, że jeśli nawet, to dopiero w chwili, kiedy będziemy więcej wiedzieli o budżecie na 2002 r. (czyli o tym, jakie są plany dotyczące polityki fiskalnej).Złoty będzie zapewne reagował na informacje o budżecie i o prywatyzacji, trzeba je zatem pilnie śledzić. Dane makroekonomiczne są w tej chwili postrzegane głównie przez pryzmat ewentualnych zmian w polityce pieniężnej. Inwestorzy starają się na ich podstawie określić, jakie są szanse na kolejne cięcia stóp.Niewiele działo się także na rynku papierów skarbowych. Rano ceny nieznacznie wzrosły, ale w ciągu dnia doszło do korekty i w sumie kończymy mniej więcej na piątkowych poziomach.Rano za euro płacono 0,9095 USD. Szybko przeważyła podaż i do końca dnia obserwowaliśmy powolny spadek wspólnej waluty. Kończyliśmy na 0,9070 USD.USA świętowały w poniedziałek Dzień Pracy. Nie poznaliśmy więc żadnych danych makroekonomicznych, nie funkcjonowały instytucje finansowe. W Europie również nie opublikowano nowych ważnych informacji dotyczących sytuacji gospodarki. Na rynkach, pieniężnych było stosunkowo spokojnie, niestety giełdy zanotowały wyraźny spadek. N