Opublikowanie stopy bezrobocia w USA za lipiec, która wyniosła 4,9%, czyli wyraźnie więcej, niż oczekiwali analitycy (4,6%) spowodowało silną reakcję giełd europejskich, w tym także i naszej. WIG20, który zredukował straty do 0,7% znów traci ponad 1,5%. To oznacza, że ciągle utrzymuje się w obszarze utworzonej wczoraj luki cenowej, która wyznacza najbliższe wsparcie.
Również w USA inwestorzy bardzo zaniepokoili się tymi danymi, co obrazuje spadek kontraktów na Nasdaq z wcześniejszych +13 pkt. do ?20 pkt. Można jednak postawić pytanie, czy te złe dane nie są już wliczone w ceny. Biorąc pod uwagę silnie emocjonalną atmosferę na amerykańskich giełdach można się pokusić o stwierdzenie, iż te dane będą miały wpływ na notowania na początku sesji, a w dalszej jej części zdarzyć się może wszystko.
A jak interpretować zachowanie naszego rynku, który był przez cały tydzień nieczuły na spadki na światowych giełdach, a dziś zareagował na złe wieści z USA. Wydaje się, że ten fakt nie ma większego znaczenia. Sesja upływa pod znakiem korekty, czyli pogorszenia nastrojów, więc negatywne informacje wprowadzają nerwowość w poczynania inwestorów. Weźmy pod uwagę, że wczoraj wystąpiły duże obroty, więc ci, którzy wczoraj kupowali mogą się czuć na rynku niepewnie, bo licząc wartością WIG20 tracą na swoich inwestycjach. Dzisiejsza sesja pokaże jak silne są ręce, które w ostatnich dniach kupowały akcje. Potrzeba przecież wiary w kontynuację wzrostów na następnych sesjach, by przetrzymać kupowane wczoraj walory i nie poddać się nieco pesymistycznej atmosferze dzisiejszych notowań.
Ostateczna ocena sesji zależeć będzie od tego, czy zamknięcie nastąpi powyżej 1169 pkt. i ewentualnie jak daleko od tej wartości.
Krzysztof Stępień