W gmachu WTC mogły zginąćtysiące specjalistów z branży finansowej

Banki, domy maklerskie i inne firmy z branży finansowej z całego świata wciąż próbują dowiedzieć się, ilu ich pracowników zginęło w katastrofie nowojorskiego World Trade Center. W tym gmachu mieściły się biura praktycznie wszystkich najbardziej znanych instytucji finansowych działających na Wall Street.Firmami, które mogą najboleśniej odczuć skutki przerażającego ataku terrorystycznego na Manhattan, są Morgan Stanley Dean Witter i specjalizujący się w handlu amerykańskimi obligacjami rządowymi Cantor Fitzgerald. W kompleksie WTC pracowało bowiem ok. 10% wszystkich osób zatrudnionych w tych firmach. W przypadku Morgan Stanley chodzi o 3,5 tys. osób z działów zajmujących się zarządzaniem aktywami i działalnością maklerską.? Na razie nie mamy żadnych informacji, ile osób zdołało się uratować. Cały czas staramy się na bieżąco weryfikować wiadomości współpracując z miejscowymi władzami ? powiedziała Bloombergowi Judy Hitchen, rzecznik amerykańskiego banku. Z kolei Cantor Fitzgerald stara się zidentyfikować 1 tys. osób pracujących w WTC.W ogromnym kompleksie WTC pracowało ponad 40 tys. osób. Praktycznie wszystkie renomowane instytucje finansowe, nie tylko z USA, miały tam swoje biura. Poszukiwania swoich pracowników wciąż prowadzą Salomon Smith Barney, japoński bank Mizuho Holdings, który nadal szuka ok. 500 spośród 1491 pracowników, firma brokerska AON (ok. 1100 osób), Nikko Securities, Asahi Bank, Bank of America oraz wiele innych firm specjalizujących się w działalności bankowej, brokerskiej czy ubezpieczeniowej.Natomiast o tym, że wszyscy pracownicy (800 osób) bezpiecznie się ewakuowali, poinformował już wczoraj szwajcarski Credit Suisse Group. Podobne szczęście miało też 360 osób zatrudnionych w biurze Deutsche Banku oraz funduszu Oppenheimer Fund i singapurskiego Overseas Union Bank.

Ł.K., Bloomberg