Złoty osłabił się w piątek po wypowiedziach Marka Belki, głównego doradcy ekonomicznego prezydenta. Wspólna waluta zyskała i osiągnęła najwyższy od pół roku poziom. To efekt złych danych z USA i obawy o poniedziałkowe zachowanie amerykańskiej giełdy.

Rano o 9.00 za dolara płacono 4,233 zł, za euro 3,86 zł, odpowiadało to poziomowi 6,2% powyżej starego parytetu. Następne cztery godziny upłynęły względnie stabilnie. Co prawda, dolar taniał, a wspólna waluta drożała, ale miało to związek z ruchami na eurodolarze, realna wartość złotego zmieniała się nieznacznie. O 13.00 było 4,223 i 3,877, czyli 6,1%. Wtedy doszło do wyprzedaży. Po półgodzinie dotarliśmy do 5,45%. Kursy wynosiły 4,25 i 3,905. Potem odreagowanie i o 14.30 dolar kosztował 4,23 zł, euro 3,89 zł, co odpowiadało 5,85%. Kończyliśmy na 5,7%, przy poziomach 4,235 i 3,897.Polska waluta zareagowała przede wszystkim na wypowiedź Marka Belki, który, jak wiadomo, jest typowany na nowego ministra finansów (chociaż ostatnie wypowiedzi niektórych członków SLD wskazują, że nic jeszcze nie zadecydowano w tej kwestii). Główny doradca ekonomiczny prezydenta powiedział bowiem, że jego zdaniem złoty jest przewartościowany o około 10%. W dodatku profesor M. Belka wyraził pogląd, że jeśli reformy przygotowane przez nowy rząd będą głębokie, to do końca I półrocza 2002 r. RPP może obniżyć stopy procentowe nawet o 400 pkt. bazowych. Inwestorów zaniepokoiło także stwierdzenie, że kolejna rewizja tegorocznego budżetu nie jest wykluczona.Rozpoczynający się tydzień przyniesie nam wiele ważnych informacji makroekonomicznych. Poznamy przede wszystkim dane o inflacji, produkcji przemysłowej i cenach produkcji. Analitycy oczekują, że CPI utrzyma się na poziomie z lipca i wyniesie 5,2% rok/rok. Średnia prognoz dotyczących zmian produkcji przemysłowej to wzrost o 3% rok/rok. PPI powinien, zgodnie z prognozami, ponownie spaść, tym razem do 0,2% rok/rok. Pamiętajmy także, że na notowania polskiej waluty duży wpływ będzie miało to, co stanie się w na rynkach finansowych w USA i czy zostaną przedsięwzięte jakieś kroki odwetowe po atakach terrorystycznych.W pierwszych transakcjach za wspólna walutę płacono 0,9103 USD. Od razu przeważył popyt. O 14.30 byliśmy na 0,9247. Pod koniec dnia doszło do korekty. Na zamknięciu euro kosztowało 0,9205 USD.Inwestorzy obawiają się najbliższego poniedziałku na Wall Street. Te obawy na pewno nie pomagają dolarowi. Poza tym, w piątek opublikowano wiele informacji o gospodarce amerykańskiej. Produkcja przemysłowa spadła w sierpniu aż o 0,8%. Oczekiwano zmniejszenia o 0,3%, w lipcu był spadek o 0,1%. Pozostałe dane nie były już tak złe. N