Tragiczne wydarzenia kończącego się tygodnia stanowiły niemożliwy do przewidzenia czynnik, którego wpływ na rynki światowe jeszcze przez pewien czas trudny będzie do oszacowania. Kilka dni, które upłynęły od tej jednej z największych tragedii ostatnich lat, pozwalają na dokonanie wstępnych przemyśleń i wyciągnięcie pierwszych wniosków. Nie spełnił się na szczęście najczarniejszy scenariusz ? terrorystom nie udało się sprowokować polityków do podjęcia nieprzemyślanych gwałtownych decyzji grożących destabilizacją globu. Wobec ogromu zniszczeń i ofiar nie ma też praktycznie zagrożenia ekonomicznego zorganizowaną akcją odcięcia dostaw ropy przez kraje arabskie, którego istnienie stanowiło istotną część grozy tych zamachów. Tym czynnikom zawdzięczać można umiarkowaną reakcję rynków w pierwszych dniach. Obecnie druga fala niepokoju wiąże się z oczekiwaniem na to, co zrobią amerykańscy inwestorzy w chwili otwarcia rynków akcji w tym kraju. Pierwsze reakcje po rozpoczęciu handlu papierami dłużnymi są typowe dla sytuacji niepewności ? przesunięcia kapitałów w kierunku tradycyjnie bezpiecznych lokat w papierach skarbowych i złocie. Można się spodziewać, że po otwarciu giełd również na rynku akcji uaktywnią się czasowo zwolennicy tej szkoły postępowania. Warto jednak przed pójściem w ich ślady zastanowić się, czy obecne wydarzenia w sensie gospodarczym mogą mieć porównywalny wymiar z prawdziwymi kryzysami gospodarczymi pokroju azjatyckiego czy rosyjskiego. Różnic jest dość, by co najmniej wątpić w trwałość ich wpływu, lecz wcześniejsze pogorszenie nastrojów w USA czyni faktyczne reakcje rynków trudniejszymi do przewidzenia.