Inwestorzy z niepokojem wyglądali pierwszej sesji za oceanem po dłuższej przerwie, spowodowanej wtorkowym dramatem. Początek notowań w naszym kraju był dość nerwowy. WIG20 otworzył się z prawie 20-pkt. luką bessy, po czym zaczął się dalej pogrążać. Wsparcie z 17 sierpnia zostało zagrożone.Przełomowym momentem była 50-pkt. obniżka stopy oprocentowania funduszy federalnych, do jakiej doszło w Stanach Zjednoczonych. Niedługo potem rynek dostał informacje, że w środę prawdopodobnie dojdzie do wyłonienia inwestora dla PKN ORLEN. Otwarcie na Wall Street było również bardzo spokojne. Średnia Przemysłowa straciła jedynie 0,4%. Inwestorzy uznali to za sygnały wyraźnie wystarczające, aby indeks polskich blue chipów zaczął odrabiać poranne straty. W efekcie, na WIG20 powstała formacja młota, zapowiadająca poprawę koniunktury na rynku akcji. Niestety ożywienie na naszym rynku nie jest tak oczywiste. Po pierwsze, Średnia Przemysłowa nie wydaje się miarodajnym indeksem koniunktury w Ameryce. Dzieje się tak, gdyż w jej składzie przeważają spółki, które są raczej beneficjentami, a nie poszkodowanymi nowojorskiej tragedii. Zresztą po zamknięciu w Warszawie DJIA spadał o wiele mocniej. Po drugie ? wymowę poniedziałkowego młota wypacza to, że został on ukształtowany po luce bessy. Po trzecie wreszcie ? wczorajsze zamknięcie wypadło poniżej sierpniowego dna, co jednoznacznie wskazuje, że na rynku będzie panować podaż. W sumie, obraz nie zachęcający do akumulowania akcji spółek największej kapitalizacji. Najbliższe wsparcie znajduje się na wysokości 970 pkt., a wyznacza je minimum z października 1998 roku.