Obniżka stóp na początku IV kwartału
W sierpniu po raz trzeci z rzędu wystąpiła deflacja. W porównaniu z lipcem ceny spadły o 0,3%. Inflacja liczona rok do roku obniżyła się do 5,1%, z 5,2% w lipcu ? poinformował GUS. Ten wynik zwiększa szanse na kolejne cięcie stóp, które może nastąpić już na początku IV kwartału.
Sierpniowa deflacja to przede wszystkim skutek spadku cen owoców i warzyw. Staniały one o 1% w porównaniu z lipcem. Spadły także ceny odzieży i obuwia (o 0,5%). Zaskoczeniem dla analityków był spadek cen usług transportowych o 0,1%. Swój udział miały tutaj taniejące paliwa, których ceny spadły o 0,6% w porównaniu z lipcem.Zdaniem ekonomistów, kolejny spadek inflacji zwiększa prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych NBP. Jednak znacznie większy wpływ na ewentualne cięcie będą miały dane o wzroście PKB w II kwartale br. oraz o gospodarce w sierpniu, które GUS przedstawi w tym tygodniu. ? Jeśli spadnie produkcja przemysłowa, pogorszy się sytuacja w budownictwie i handlu detalicznym, będzie to sygnał, iż gospodarka jest mocno schłodzona ? powiedziała Katarzyna Zadjel-Kurowska, analityk Banku Handlowego. ? To będzie podstawowy argument za redukcją stóp, choć oczywiście spadek inflacji w tym pomoże.Jej zdaniem jednak, nawet mając już te dane Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na obniżkę stóp w tym miesiącu. ? Nie będzie jeszcze wiadomo, jakie będą wyniki wyborów, jaki będzie rząd i jaki przedstawi on program, jaki wreszcie, będzie kształt przyszłorocznego budżetu i jakie reformy obejmą finanse publiczne ? powiedziała analityk BH. ? Jednak do końca roku to się wyjaśni i sądzę, że w IV kwartale tego roku nastąpi obniżka. Według nas, jest miejsce na redukcję o 200 pkt. bazowych.Nie wyklucza ona, iż cięcie nastąpi już w październiku. Także zdaniem Macieja Relugi, analityka ING Barings, na decyzję o ewentualnej obniżce wpłyną dane, które GUS przedstawi w tym tygodniu. ? Jednak najważniejsze będzie to, co zrobi nowa administracja po wyborach i jaki program przedstawi ? powiedział. ? Ewentualna obniżka będzie tym bardziej prawdopodobna, im większe cięcia w przyszłorocznych wydatkach zaproponuje nowy rząd.Według niego, decyzja RPP w sprawie obniżki będzie stanowiła sygnał dla rynków, czy program nowego rządu jest wiarygodny. Brak obniżek będzie oznaczać, iż Radzie program ten się nie spodobał.Zdaniem analityków, w tej chwili o redukcji stóp bardziej będzie decydować stan gospodarki niż inflacja, bo ta ostatnia jest pod kontrolą. Według K. Zajdel-Kurowskiej, na koniec roku inflacja ? o ile z powodu odwetu USA na krajach, które wspierały zamachowców, nie dojdzie do wzrostu cen ropy ? powinna wynieść 5,5%, a więc będzie grubo poniżej górnej granicy celu inflacyjnego. M. Reluga spodziewa się także inflacji poniżej 6%.
Leszek Balcerowicz o gospodarce? To, co widzieliśmy, to tragedia ludzi, ale nie gospodarki amerykańskiej ? powiedział Leszek Balcerowicz, prezes NBP, o ataku terrorystów na USA. ? Fundamenty gospodarki amerykańskiej są zdrowe, a ten atak nie stanowi wstrząsu dla tych fundamentów.Jego zdaniem, atak ten spowodował jednak wzrost niepewności na rynkach i może wywołać niekorzystne zmiany w otoczeniu gospodarki polskiej. Na taki niekorzystny rozwój sytuacji Polska powinna się przygotować. Zdaniem szefa NBP, należy wdrożyć reformy finansów publicznych, zwiększyć konkurencyjność firm i uelastycznić rynek pracy. Należy się też wystrzegać wszelkich działań, które mogłyby pogorszyć sytuację polskiej gospodarki, np. spowolnienia prywatyzacji. Testem, który wpłynie na ocenę Polski w oczach inwestorów, będzie to, jaki będzie przyszłoroczny budżet.Według L. Balcerowicza, sytuacja gospodarki polskiej po ataku na Amerykę nie zmieniła się na tyle, aby myśleć o zmianach stóp procentowych. ? Wciąż utrzymuje się duża skala niepewności, związana z budżetem ? powiedział prezes NBP na wczorajszej konferencji. ? Mamy także dwa duże sukcesy: spadek inflacji oraz obniżenie deficytu na rachunku obrotów powinno być chronione przez ostrożną politykę. Jego zdaniem, obniżka stóp w USA była wywołana nie tyle obawami o gospodarkę, co o sytuację na giełdach amerykańskich. Polska giełda jest jednak zbyt mała, aby takie ruchy były konieczne.
Marek Siudaj