Wtorkowe dane o produkcji przemysłowej pozytywnie zaskoczyły inwestorów. Złoty odpowiedział wzrostem wartości, bo spadły szanse na obniżkęstóp procentowych. Euro tylko na moment spadło poniżej 0,92.
Rano za dolara trzeba było zapłacić 4,228 zł, za euro 3,895 zł, polska waluta była więcej 5,8% powyżej starego parytetu. Prawie od razu przeważyła sprzedaż. Złoty zaczął tracić i wczesnym popołudniem dotarliśmy do 5,35%. USD podrożał o 1,2 grosza, wspólna waluta o 2,5 grosza. Potem trend się odwrócił. Przed publikacją danych (16.00) byliśmy na 5,6%, przy poziomach 4,233 i 3,905. Kończyliśmy dzień na 5,75%. Kursy wynosiły 4,23 i 3,898.Początek tygodnia był okresem obniżania stóp procentowych. Obok Fedu decyzję taką podjęły: ECB oraz banki Szwecji, Szwajcarii, Kanady, Japonii, Danii i Anglii. Wszyscy obawiają się globalnego spowolnienia. Czy w takiej sytuacji RPP zdecyduje się na cięcie już na najbliższym posiedzeniu? Z wypowiedzi szefa NBP Leszka Balcerowicza wynika, że nie jest to wcale takie pewne. Wciąż wydaje się, że bardziej prawdopodobnym terminem zmian jest IV kwartał i to dopiero wtedy, kiedy będzie już znany program naprawczy finansów publicznych nowego rządu. Fakt jest jednak faktem, że prawdopodobieństwo wcześniejszych decyzji wzrosło. Mało tego, wielu inwestorów uznało je niemal za pewnik i stąd zmiany poziomów na rynkach, jakie obserwowaliśmy w pierwszej części dnia (głównie chodzi tu o kupowanie papierów skarbowych). Po południu, po danych makroekonomicznych, entuzjazm nieco opadł. O 16.00 dowiedzieliśmy się bowiem, że produkcja przemysłowa wzrosła w sierpniu o 0,7% m/m, dzięki czemu wskaźnik rok/rok osiągnął poziom 5,9% i jednocześnie ceny produkcji wzrosły o 0,5% m/m i 0,8% rok/rok. Te dane dość wyraźnie odbiegają od prognoz. Produkcja jest lepsza (spodziewano się spadku), PPI miał być z kolei niższy niż 0,4% rok/rok (tyle zanotowaliśmy w lipcu). Czyżby więc dane te oznaczały, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą? Możliwe, ale z poważniejszymi wnioskami trzeba poczekać przynajmniej jeszcze miesiąc.W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,922 USD. Początkowo przeważyła podaż i po godzinie byliśmy na 0,9195. Wtedy wspólną walutę zaczęto kupować. Około 14.00 dotarliśmy do 0,9265 ? to wtorkowe maksimum. Koniec dnia przyniósł korektę. Ostatnich transakcji dokonywano po kursie 0,9216.Inflacja w USA wciąż jest pod kontrolą. W sierpniu ceny wzrosły o 0,1%. Oczekiwano zwiększenia o 0,2%. Wzrosły również o 0,3% płace realne. Także z Eurolandu, który boryka się wciąż ze zbyt wysokim CPI, nadeszły nie najgorsze informacje. Wskaźnik rok/rok utrzymał się bowiem na dotychczasowym poziomie 2,6%. W strefie euro zanotowano nawet spadek z 2,8% rok/rok do 2,7% rok/rok.